Rząd planuje ograniczyć progi zwalniające w nowej infrastrukturze drogowej
- Autor
- Artur Maszak
- Data
- Treści generowane automatycznie
- Lektura
Ministerstwo Infrastruktury zapowiada gruntowną zmianę podejścia do projektowania ulic, która ma w przyszłości znacząco zredukować progi zwalniające na krajowych trasach. Temat powszechnego stosowania tych fizycznych barier wywołał w ostatnim czasie szeroką dyskusję w parlamencie, zainicjowaną przez interpelację posła KO Roberta Dowhana. Zwrócił on uwagę decydentów na rosnący problem nadużywania tego rozwiązania przez lokalnych zarządców, określając "leżących policjantów" mianem "wymysłu i absurdu komunikacyjnego". Zgodnie z najnowszymi deklaracjami resortu, rząd stawia na bardziej nowoczesne i mniej inwazyjne formy uspokajania ruchu, odchodząc od traktowania progów jako uniwersalnego lekarstwa na przekraczanie prędkości.
Ostateczność zamiast domyślnego standardu
Jak wynika z oficjalnej odpowiedzi na interpelację, której udzielił Stanisław Bukowiec, sekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury, montaż fizycznych przeszkód na jezdni nie może być w żadnym wypadku traktowany jako rozwiązanie standardowe. Z perspektywy resortu instalacja spowalniaczy to wyłącznie środek wyjątkowy, traktowany jako przysłowiowa "ostatnia deska ratunku".
Aby zarządca drogi mógł wybudować tego typu konstrukcję, jest prawnie zobowiązany do uprzedniego przeprowadzenia analizy dostępnych alternatyw. Ministerstwo wskazuje, że decyzja o montażu progu jest dopuszczalna dopiero po upewnieniu się, że inne, mniej ingerujące w płynność przejazdu metody zostały rozważone, a ich zastosowanie okazało się niemożliwe z przyczyn technicznych lub nieskuteczne. Wśród preferowanych, łagodniejszych wariantów resort wymienia między innymi: wyniesione przejścia dla pieszych, zmianę przebiegu lub miejscowe zwężenia jezdni oraz wyspy kanalizujące ruch pojazdów.
Gdzie instalacja jest niezgodna z prawem?
Polskie przepisy drogowe bardzo precyzyjnie określają obszary, gdzie instalacja takich utrudnień jest prawnie niedopuszczalna. Najważniejszym zbiorem zasad w tym zakresie jest załącznik nr 4 do rozporządzenia w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu. Stanisław Bukowiec przypomniał na łamach dokumentu, że prawo bezwzględnie zakazuje montażu progów na:
- ulicach i drogach wyjazdowych dedykowanych dla pojazdów straży pożarnej, stacji pogotowia ratunkowego oraz innych służb ratunkowych, gdzie każde opóźnienie w dojeździe może mieć katastrofalne skutki,
- trasach i jezdniach, po których realizowany jest regularny przewóz autobusowy (z zachowaniem nielicznych, opisanych w ustawach wyjątków),
- drogach charakteryzujących się nawierzchnią inną niż bitumiczna, jeśli nie istnieje tam techniczna możliwość nałożenia wymaganego oznakowania poziomego,
- łukach dróg, gdzie destabilizacja zawieszenia stwarza wysokie ryzyko kolizji.
Rygorystyczne limity odległości
Nawet w przypadku lokalizacji, która nie podlega bezpośrednim wykluczeniom (takim jak regularne trasy autobusowe), inżynierowie ruchu muszą przestrzegać ściśle wytyczonych dystansów. Standardowy próg zwalniający nie może w żadnym wypadku znajdować się w odległości mniejszej niż 40 m od najbliższego skrzyżowania ulic lub dróg. Ustawodawca przewidział tu wyjątek wyłącznie dla tzw. progów płytowych, które służą jednocześnie jako wyznaczone przejście dla pieszych lub przejazd dla rowerzystów.
Kolejny rygorystyczny wymóg podyktowany jest troską o bezpieczeństwo niechronionych uczestników ruchu. Dystans między progiem a przejściem dla pieszych musi wynosić co najmniej 30 m. Odstępstwem od tej reguły objęte są jedynie te spowalniacze, które są trwale zintegrowane z samą "zebrą". Zasada ta minimalizuje ryzyko niebezpiecznego hamowania wprost przed pieszym wchodzącym na pasy.
Narzędzia w rękach kierowców
Dotychczasowe samowole zarządców doprowadziły do sytuacji, w której tysiące instalacji w kraju mogą mijać się z parametrami technicznymi dyktowanymi przez ustawodawcę. Argumentacja podnoszona w parlamencie wprost wskazuje, że nieprawidłowe progi uszkadzają podwozia i zawieszenia w autach, a także potęgują problemy zdrowotne, zwłaszcza dolegliwości kręgosłupa wśród zawodowych kierowców.
Ministerstwo Infrastruktury informuje jednocześnie, że obywatele mają pełne prawo interweniować wobec bezprawnych instalacji. Jeżeli próg nie spełnia wymogów – np. brakuje mu przepisowego dystansu 40 m od skrzyżowania – incydent ten należy zgłosić zarządcy danej drogi lub funkcjonariuszom policji. Najszybszą i najbardziej dostępną drogą zgłoszenia uchybienia jest aplikacja Krajowa Mapa Zagrożeń Bezpieczeństwa. Aby z niej skorzystać, po otwarciu mapy wystarczy wybrać symbol plusa w lewym dolnym rogu ekranu i w rozwijanym menu wskazać pozycję "Niewłaściwa infrastruktura drogowa".
Nowe standardy projektowania dróg
Docelowym rozwiązaniem problemu, promowanym przez Ministerstwo Infrastruktury, ma być zmiana samego paradygmatu budowy ulic. Rząd aktywnie pracuje nad uaktualnieniem prawnych wytycznych, które zmuszą drogowców do kształtowania geometrii pasa drogowego w taki sposób, aby to właśnie otoczenie naturalnie zmuszało kierujących do redukcji prędkości.
Współczesne podejście zakłada wdrażanie rozwiązań powszechnie stosowanych w państwach Europy Zachodniej. Zamiast dzielić proste ciągi asfaltyzowanych tras podrzucającymi pojazd progami, zarządcy będą projektować ulice omijające wybudowane klomby czy pasy zieleni. Takie inżynieryjne uspokojenie ruchu sprawi, że kierowca samoistnie ograniczy prędkość dla własnego bezpieczeństwa i płynności przejazdu, dzięki czemu nielubiane progi zwalniające staną się marginalnym zjawiskiem z przeszłości.
