LiDAR na przejazdach kolejowych ratunkiem przed katastrofą
- Autor
- Artur Maszak
- Data
- Treści generowane automatycznie
- Lektura
Ostatnie tragiczne w skutkach incydenty z udziałem samochodów i pociągów ponownie otwierają dyskusję o tym, jak skutecznie poprawić bezpieczeństwo na przejazdach. Pomimo wdrażania standardowych procedur, nadal dochodzi do sytuacji krytycznych. W odpowiedzi na te powtarzające się wydarzenia powraca innowacyjna koncepcja polskiej firmy SimKol, która od lat zajmuje się tworzeniem zaawansowanych systemów dla branży. Producent ten przekonuje, że odpowiednio zintegrowany LiDAR na przejazdach kolejowych może stanowić dodatkową, niezwykle skuteczną warstwę ochrony. Rozwiązanie to ma szansę zapobiegać katastrofom w momentach, gdy zawiodą inne zabezpieczenia, a pojazd uwięźnie pomiędzy rogatkami tuż przed pędzącym składem.
Jak działa system wykrywania przeszkód na torowisku?
Zaproponowany przez firmę SimKol system monitorowania nie wymaga skomplikowanej obsługi ze strony człowieka. Opiera się on na precyzyjnym urządzeniu, jakim jest laserowy skaner przestrzeni – LiDAR, który ściśle współpracuje z zaawansowanym komputerem głównym. Zespół ten w trybie ciągłym, w czasie rzeczywistym analizuje ukształtowanie i zajętość całego obszaru torowiska. Technologia jest na tyle dokładna, że potrafi automatycznie, w ułamku sekundy rozpoznać anomalię na drodze pociągu. Bezbłędnie odróżnia puste torowisko od sytuacji, w której na szynach znajduje się unieruchomiony samochód, zepsuta naczepa ciężarówki czy jakakolwiek inna gabarytowa przeszkoda.
Kluczowym atutem takiego technologicznego podejścia jest całkowite wyeliminowanie opóźnienia wynikającego wyłącznie z reakcji ludzkiej. Gdy na torach niespodziewanie zepsuje się i utknie autobus na przejeździe, system LiDAR nie czeka na zgłoszenie telefoniczne od zdezorientowanego szofera ani na interwencję naocznych świadków zdarzenia. Algorytm momentalnie ocenia sytuację jako najwyższe zagrożenie i bez zwłoki przechodzi do wykonania odpowiedniej procedury zapobiegawczej.
Automatyczny sygnał RADIOSTOP kluczem do ratunku
Tym, co faktycznie potrafi zatrzymać wielotonowy skład, nie jest sam w sobie skaner, ale jego bezpośrednie zintegrowanie z systemami łączności oraz bezpieczeństwa lokomotyw. Gdy komputer analizujący dane ze skanera zidentyfikuje przeszkodę, wysyła natychmiastowy, w pełni zautomatyzowany sygnał RADIOSTOP. Jest to popularny system alarmowy (funkcjonujący powszechnie w obrębie polskiej sieci pod oznaczeniem A1r), w który wyposażone są pojazdy szynowe. Odebranie takiego sygnału przez urządzenia pokładowe powoduje bezwarunkowe i samoczynne wdrożenie nagłego hamowania u wszystkich pociągów znajdujących się w danej chwili w pobliżu strefy zagrożenia.
Przedstawiciele firmy SimKol mocno podkreślają tutaj wagę skróconego czasu reakcji w takich kryzysach. Nawet w sytuacji, gdy nadjeżdżający pociąg nie ma już wystarczającej drogi, aby całkowicie zahamować przed przeszkodą, zyskuje dzięki temu niezwykle cenne sekundy. Rozpoczęcie wytrącania prędkości przez system jeszcze zanim maszynista w ogóle fizycznie zauważy zator na torach, może drastycznie zmniejszyć impet zderzenia. Z kolei to bezpośrednio przekłada się na niższe ryzyko utraty życia lub ciężkich obrażeń pasażerów i załogi. Co równie istotne, omawiany system jednocześnie przesyła dokładną informację o awarii do lokalnego dyżurnego ruchu oraz natychmiastowo powiadamia odpowiednie służby. Dzięki temu pomoc dla poszkodowanych może ruszyć jeszcze szybciej, nawet gdy w standardowym łańcuchu procedur zadziałał silny stres, panika lub też pojawił się brzemienny w skutkach błąd zawodowego kierowcy.
Ekonomia bezpieczeństwa – koszty a zyski sieci PKP PLK
Warto na koniec zaznaczyć, że innowacja oferowana przez firmę SimKol wcale nie jest absolutną nowością na rynku. Dokładnie ten sam pomysł prezentowany był już branży kolejowej kilka lat temu, spotykając się wówczas z dość dużym zainteresowaniem ekspertów od zabezpieczeń. Wtedy jednak zabrakło jednoznacznego, systemowego impulsu do wdrożenia go na szeroką skalę na szlakach obsługiwanych przez państwową spółkę PKP PLK. Głównym czynnikiem blokującym transformację okazały się niezwykle wysokie – jak na tamte realia – koszty nowatorskich podzespołów optycznych.
Z biegiem lat rynkowa dostępność technologii uległa jednak diametralnej zmianie. Obecnie skanery LiDAR stały się systemami powszechnie wykorzystywanymi w najróżniejszych gałęziach światowego przemysłu – montuje się je chociażby w inteligentnych samochodach osobowych, nowoczesnym sprzęcie dla branży geodezyjnej czy zaawansowanej elektronice użytkowej. Ten wielki boom spowodował bardzo gwałtowny spadek cen. Proponujący to rozwiązanie inżynierowie argumentują dziś, że w obecnych realiach całkowity koszt usunięcia dramatycznych zniszczeń i szkód po zaledwie jednej poważnej katastrofie pociągu potrafi być porównywalny z nakładami finansowymi niezbędnymi do kompleksowego wyposażenia w taki czujnik nawet kilkuset lokalnych przejazdów. Dodanie tej niezależnej, maszynowej warstwy ochrony może okazać się nie tylko krytyczne dla ratowania ludzkiego zdrowia, ale też nad wyraz opłacalne ekonomicznie w oczach samych zarządców.
