Skrzynia biegów DSG w samochodach używanych. Ten trik mechaników znacząco wydłuża jej życie
- Autor
- Lidia Nowak
- Data
- Treści generowane automatycznie
- Lektura
Automatyczna skrzynia biegów DSG to od ponad dwudziestu lat rynkowy standard w grupie Volkswagen. Wraz z jej dynamiczną popularyzacją, codzienna eksploatacja samochodu z dwusprzęgłowym automatem stała się powszechnym doświadczeniem na polskich drogach. Choć przekładnie tego typu oferują świetną dynamikę i odczuwalnie niższe spalanie, wokół ich niezawodności narosło wiele mitów. W rzeczywistości to, ile kilometrów wytrzymają precyzyjne podzespoły układu oraz sterująca nimi elektronika, zależy w dużej mierze od jednego, bardzo konkretnego zabiegu serwisowego i kilku codziennych nawyków kierowcy.
Skrzynia biegów DSG, która zmieniła rynek motoryzacyjny
System DSG (z niem. Direkt-Schalt Getriebe) to rozwiązanie, które trafiło do seryjnej produkcji w 2003 roku, pojawiając się pierwotnie w usportowionym modelu Volkswagen Golf R32. Budowa mechanizmu, nad którą inżynierowie z grupy Volkswagen pracowali z firmami BorgWarner i LuK, zrewolucjonizowała branżę napędów. W odróżnieniu od klasycznych automatów zaopatrzonych w powolną przekładnię hydrokinetyczną, system DSG składa się z dwóch niezależnych przekładni i dwóch sprzęgieł, z których jedno obsługuje biegi parzyste, a drugie nieparzyste. Za sprawą takiej architektury biegi zmieniane są w ułamkach sekund.
Dziś na rynku wtórnym spotkamy tysiące aut koncernu, w których dwusprzęgłowa skrzynia współpracuje z silnikami TSI i TDI o pojemności do dwóch litrów. Ogromny sukces komercyjny niemieckiej technologii wymusił na rynkowej konkurencji opracowanie podobnych mechanizmów – stąd na drogach pojawiły się przekładnie takie jak PowerShift (w Fordach i Volvo), EDC (Renault i Dacia) czy moduły DCT (Hyundai, Kia). Trzeba jednak mieć świadomość, że nie ma jednej uniwersalnej skrzyni DSG, a układ modyfikowano latami.
Suche i mokre sprzęgło – kluczowe różnice techniczne
O tempie zużycia poszczególnych elementów DSG decyduje przed wszystkim zastosowany rodzaj sprzęgła. Mechanizmy te można podzielić na dwie główne rodziny:
- Konstrukcje z mokrym sprzęgłem: Elementy układu przeniesienia napędu pracują tu w kąpieli olejowej. Taka charakterystyka pozwala przenosić o wiele wyższy moment obrotowy, dlatego skrzynie te łączy się z najmocniejszymi silnikami w gamie. Znoszą one także znacznie lepiej bardzo trudne warunki pracy pod obciążeniem.
- Konstrukcje z suchym sprzęgłem: Stosuje się je w samochodach o słabszych jednostkach. Są lżejsze, tańsze w produkcji, ale za to bardziej podatne na destrukcyjne czynniki podczas wolnej jazdy. Suche sprzęgło bardzo łatwo przegrzać, między innymi stojąc w długich miejskich korkach.
Jeden trik mechanika, który drastycznie wydłuża życie przekładni
Właściciele samochodów ze skrzynią dwusprzęgłową niejednokrotnie bagatelizują kwestię podstawowego przeglądu. Tymczasem o być albo nie być całego zespołu napędowego decyduje w dużej mierze świeży płyn smarujący. Iwona Kornatko, właścicielka warsztatu Morela Serwis Samochodowy w Łomiankach, wskazuje wprost:
„Regularna wymiana oleju jest kluczowa, bo zanieczyszczony olej uszkadza precyzyjne zawory mechatroniki, czyli najdroższego elementu całej skrzyni”.
Zdaniem profesjonalistów, odpowiedni interwał wymiany oleju przekładniowego powinien wynosić około 60-80 tys. km. Co ważne, nie jest to usługa drenująca kieszeń.
„Wymiana oleju w mechatronice i mechanicznej części skrzyni znacząco wydłuża jej żywotność. Usługa nie jest kosztowna, bo to 700-1000 zł, a potrafi zapobiec znacznie droższym naprawom” – dodaje Iwona Kornatko.
Codzienna eksploatacja samochodu – nawyki psujące DSG
Dobry serwis to zaledwie połowa sukcesu. Pozostałe 50 procent to kwestia odpowiedniej kultury jazdy. Eksploatacja samochodu ze skrzynią DSG wymaga kategorycznego pozbycia się powszechnych, uciążliwych dla mechaniki błędów:
- Toczenie na wzniesieniu: Skrajnie niszczącym zjawiskiem jest „przytrzymywanie” auta pod górę (przez brak wciśniętego hamulca) czy wolne toczenie się z wciśniętym pedałem. Sprzęgło działa wtedy pod gigantycznym obciążeniem i dosłownie się pali. Zawsze powinno trzymać się mocno wciśnięty hamulec – aż do samego momentu rozpoczęcia jazdy.
- Nadmierne pełzanie i ciężary: Uporczywe podjeżdżanie po pół metra w korku generuje ciągłe załączanie zespołu sprzęgłowego. Rozsądniej jest odczekać na drodze, aż powstanie większa przestrzeń, pozwalająca autu na płynniejsze pokonanie pewnego dystansu. Warto zauważyć, że układ ten niezbyt dobrze sprawdza się w charakterze mechanizmu do regularnego holowania ciężkiej przyczepy.
- Gwałtowna jazda na zimno: Olej znajdujący się w obudowie rozgrzewa się i dochodzi do optymalnej formy tak samo, jak płyn w silniku. Mechanicy sugerują, by latem przez kilka pierwszych kilometrów, a zimą przez kilkanaście, zdecydowanie powstrzymać się przed wyciskaniem z pojazdu pełni osiągów.
- Błąd lewarka na światłach: Część kierowców notorycznie zrzuca drążek w pozycję neutralną w oczekiwaniu na zmianę sygnalizacji. Do przerwania pracy napędu wystarczy po prostu naciśnięcie hamulca nożnego, więc tak zwane "wrzucanie luzu" zupełnie niczemu nie służy.
Które modele psują się najczęściej?
W rynkowej palecie znajdują się przekładnie uznawane powszechnie za bardziej kapryśne. Prym w kategorii narzekań użytkowników wiedzie 7-biegowa konstrukcja DQ200 z suchym sprzęgłem. Największe kłopoty trapiły egzemplarze oferowane do końca 2013 roku, w których zastosowany wówczas syntetyczny olej doprowadzał do uszkadzania wrażliwej elektroniki. Aby stłumić kryzys, marka reagowała akcją serwisową, wymieniając ciecz syntetyczną na olej mineralny. Właściciele DQ200 nierzadko borykają się z szarpaniem przy przeskoku z jedynki na dwójkę, wyraźnymi drganiami na wolnych obrotach, niepokojącym hałasem czy groźnym, ślizgającym się sprzęgłem.
Po drugiej stronie barykady znajdują się warianty sześciobiegowe współpracujące z mokrym sprzęgłem, do jakich zaliczamy skrzynie DQ250, DQ380, DQ381 czy potężną przekładnię DQ500. Z racji swojej budowy uchodzą za znacznie trwalsze elementy, jednak warto zapamiętać, że i w ich wypadku skrajne zaniedbania eksploatacyjne finalnie objawiają się twardą i poszarpaną redukcją lub zmianą przełożeń.
