BYD wkracza w segment najwyższego premium: Denza Z w cenach od 705 320 zł
- Autor
- Artur Maszak
- Data
- Treści generowane automatycznie
- Lektura
Firma BYD nie zamierza poprzestawać na rywalizacji o portfele nabywców typowych aut użytkowych i oficjalnie stawia na bezkompromisowe repozycjonowanie swojej oferty produktowej w kierunku absolutnie najwyższego segmentu. Kluczowym narzędziem tej odważnej, mierzebnej strategii jest wprowadzany właśnie do sprzedaży w Polsce model Denza Z. Decyzja ta wynika bezpośrednio z faktu, że dostępna wcześniej na rynku luksusowa Denza Z9 GT, wyceniana na kwoty startujące od poziomu 511 700 zł, została ostatecznie uznana przez chińskiego producenta za propozycję o nieco zbyt kompromisowym i zachowawczym charakterze, by skutecznie walczyć o atencję na pułapie najdroższych superaut. Wprowadzając na europejski rynek niezwykle drogi i wydajnościowy model Denza Z, motoryzacyjny gigant udowadnia ponad wszelką wątpliwość, że chińskie auta to nie tylko budżetowa alternatywa, ale inżynieria zdolna do stanowienia samodzielnego i elitarnego benchmarku osiągów oraz prestiżu.
Ekstremalne osiągi układu trójsilnikowego
Wysokie ceny wyjściowe za podstawowe wersje pojazdu mają pełne odzwierciedlenie w zastosowanej technologii, która bije na głowę to, do czego przez lata przyzwyczajała nas klasyczna motoryzacja. Konstruktorzy firmy BYD postawili na potężny i precyzyjny wielosilnikowy układ napędowy. Samochód został uzbrojony w trzy niezależne maszyny elektryczne. Przód napędza potężny silnik o mocy 500 kW (680 KM). Prawdziwa bezkompromisowość ukryta jest na osi tylnej, gdzie znalazły się dwie jednostki, oddające odpowiednio po 340 kW (462 KM) każda. Sumarycznie system ten krzesze do dyspozycji układu jezdnego niewyobrażalną moc rzędu 1 180 kW (1,18 MW), co w standardowej miarze oznacza aż 1 604 KM i równie brutalny moment obrotowy wynoszący 1 240 Nm.
Przy takich parametrach wyjściowych zjawiska fizyczne zaczynają nabierać zupełnie nowego znaczenia, co świetnie maskuje masę własną całej konstrukcji, oscylującą w przedziale od 2,23 do 2,3 tony. Nawet najzwyklejsze warianty modelu potrafią wystrzelić do wartości 100 km/h w czasie zaledwie 2,25-2,3 sekundy, a przekroczenie 200 km/h to kwestia upływu od 6 do 6,46 sekundy. Granice absurdu przełamuje jednak w pełni wyczynowy wariant Denza Z Racing, który na specjalistycznym, klejącym do nawierzchni ogumieniu semi-slick łamie barierę pierwszej setki już po upływie 1,96 sekundy, lokując się w czołówce najszybszych samochodów dopuszczonych do regularnego ruchu ulicznego na świecie.
Innowacyjna bateria BYD Blade II i weryfikacja zasięgu
Ekstremalne przeciążenia zasilane są z pokładowego magazynu, którym jest udoskonalona, wysokonapięciowa bateria BYD Blade II. Dysponuje ona pojemnością w okolicach 76 (~74) kWh. Jest to gabaryt o tyle zastanawiający, że przy obciążeniach towarzyszących generowaniu mocy ponad tysiąca sześciuset koni mechanicznych rodzi słuszne obawy o użyteczność w dłuższych trasach. Katalogowe dane homologacyjne według procedury WLTP mówią o zasięgach wynoszących, w zależności od kupowanej wersji, od 380 do 410 jednostek. W tego typu pojazdach certyfikaty poddawane są często specjalnym współczynnikom obniżającym osiągi rynkowe – producent chce upewnić się, że nabywcy na żywo odczują raczej miłe i komfortowe zaskoczenie niż bolesne rozczarowanie z przymusowego tankowania w niesprzyjających okolicznościach.
Bazując na redakcyjnych estymacjach wyliczonych przez ekspertów m.in. na łamach portalu Elektrowóz, pojazd o deklarowanym zasięgu 400 WLTP w miejskich i podmiejskich warunkach może przejechać solidne 342 kilometry. Aerodynamika upomina się jednak o swoje prawidła przy wyjeździe z miasta. Utrzymywanie tempa 120 km/h zredukuje użyteczny zasięg do dystansu około 240 kilometrów. Jeśli zapragniesz podróżować pełnymi 140 km/h, przymusowy zjazd pod złącze ładowania będzie konieczny już po przebyciu 184 kilometrów.
Ultraszybkie ładowanie w zderzeniu z rzeczywistością
W odpowiedzi na niedoskonałości zasięgowe producent zaserwował nowatorskie, megaszybkie parametry operacyjne ładowania ogniw. Uzupełnienie akumulatorów od 10 do 70 procent to czas zaledwie 5 minut oczekiwania, zaś nabicie staniu naładowania z poziomu 10 do 97 procent to proces trwający ledwie 9 minut. Tak imponujące krzywe ładowania determinują konieczność bezstresowego korzystania z potężnych infrastrukturalnych ładowarek, operujących przy użyciu technologii standardu wtyku CCS2, zdolnych sprostać mocom zasilania przekraczającym grubo 500 kW.
I tu na drodze technologicznego optymizmu staje realny obraz polskich dróg, na których dostępna jest rzekomo zaledwie jedna publiczna i stabilna ładowarka dająca techniczną perspektywę utrzymania w ciągłości aż tak wygórowanego natężenia. Zasilanie baterii BYD Blade II z tak monstrualnymi przepustowościami energetycznymi niesie również czysto termiczne obawy o gniazda ładowania. Kable o mocach powyżej 500 kW mogą błyskawicznie natrafić na ścianę swoich własnych limitów temperaturowych, co w realiach upalnego dnia sprawi, że zapierająca dech w piersiach prędkość ulegnie znacznej i drastycznej redukcji już po raptem 2-3 minutach.
Polski cennik elitarnej serii
Sprzedaż w oficjalnych strukturach została w pełni udrożniona, a marka BYD oddaje do wyboru polskiego odbiorcy trzy skrajnie sformatowane warianty. Każdy z nich stanowi wyraźną manifestację tego, że pieniądze odgrywają drugorzędną rolę, a priorytetem pozostaje wydajność oraz bicie fizycznych czasów okrążeń.
| Wersja | Typ nadwozia / charakterystyka | Zasięg WLTP | Cena startowa |
|---|---|---|---|
| Denza Z Coupe | Zamknięte, wersja standardowa | 410 | 705 320 zł |
| Denza Z Spider | Kabriolet z twardym dachem | 400 | 782 320 zł |
| Denza Z Racing | Torowe, specjalistyczne semi-slicki | 380 | 855 360 zł |
Dane: Elektrowóz
Nawet w najbardziej potulnej edycji Denza Z Coupe poprzeczkę finansową wjazdu zawieszono na trudnym poziomie rozpoczynającym się od 705 320 złotych. Nieco droższym pakietem dla osób miłujących otwarte niebo jest Denza Z Spider z chowanym nadwoziem kabrioletu, za którą importer winszuje sobie kwot rosnących od 782 320 złotych. W pełni elitarnym ukoronowaniem wysiłków inżynieryjnych pozostaje usportowiona pod kątem sztywności i dynamiki wersja Denza Z Racing, co wiąże się nie tylko z gorszym tłumieniem na publicznych drogach, ale i kwotą, która potrafi przyćmić większość luksusowych lokali na prowincji – wydatek ten zaczyna się od imponujących 855 360 złotych.
Wszystko wskazuje na to, że rynek staje się otwartym poligonem badawczym przed uderzeniem ostatecznym. Sukces modeli takich jak Denza Z może sprawić, że marka niebawem przywiezie do Europy zapowiadany szczyt luksusu wyczynowego pod postacią legendarnego modelu Yangwang U9, ostatecznie i definitywnie deklasując dotychczasowy monopol największych ikon ze stajni Starego Kontynentu.
