Autoszlak Autoszlak Testy, poradniki i rynek motoryzacyjny — bez ściemy
Elektromobilność

Samochody elektryczne drążą budżet Niemiec. Rząd liczy straty na drogach

Autor
Data
Treści generowane automatycznie
Lektura
4 min czytania
Samochody elektryczne drążą budżet Niemiec. Rząd liczy straty na drogach

Elektryfikacja transportu w Niemczech przyspiesza szybciej, niż nadąża za nią system podatkowy oparty na paliwach kopalnych. Im więcej kierowców przesiada się do samochodów elektrycznych, tym mniej wpływa do budżetu z akcyzy na benzynę i olej napędowy – a to właśnie z tych opłat państwo od lat finansuje utrzymanie i rozbudowę dróg. Niemieccy analitycy ostrzegają, że bez reformy systemu opłat drogowych luka będzie się tylko powiększać.

Wpływy z paliw kurczą się z roku na rok

Liczby mówią same za siebie: z 37 mld euro w 2016 r. wpływy z obciążeń na benzynę i olej napędowy spadły do 33 mld euro w ubiegłym roku. Dzieje się tak mimo utrzymania wysokich stawek – olej napędowy jest obciążony podatkiem w wysokości 47,04 centa na litr, a benzyna 65,45 centa na litr. Do tego dochodzą opłata CO2 oraz 19-proc. VAT. Problemem nie jest więc wysokość stawek, tylko malejący wolumen sprzedawanego paliwa – coraz mniej litrów, od których w ogóle można ten podatek pobrać.

Jens Boysen-Hogrefe z Instytutu Gospodarki Światowej (KfW) w Kilonii zwraca uwagę, że postępująca elektryfikacja transportu systematycznie osłabia dotychczasowy mechanizm zasilania budżetu. Kierowcy stopniowo rezygnują z tankowania benzyny i oleju napędowego, a to bezpośrednio przekłada się na spadek dochodów podatkowych, które przez dekady traktowano jako pewnik.

Europa i Norwegia pokazują kierunek zmian

Skalę zjawiska potwierdzają dane rynkowe. Międzynarodowa Agencja Energetyczna informuje, że w Europie w I kw. sprzedaż samochodów elektrycznych wzrosła o prawie 30 proc. rok do roku. Liderem pozostaje Norwegia, gdzie aż 95 proc. nowych rejestracji stanowią już auta elektryczne – to najlepszy dowód na to, jak może wyglądać rynek za kilka lat także w innych krajach Europy, w tym w Niemczech.

Dla niemieckiego budżetu to sygnał ostrzegawczy. Rada Naukowa działająca przy niemieckim ministrze ds. cyfryzacji i transportu szacuje, że do 2050 r. wpływy z podatku energetycznego mogą spaść nawet do 5 mld euro – to spadek o kilkadziesiąt miliardów euro względem obecnego poziomu. W swojej ekspertyzie rada podkreśla, że zmiana rodzaju napędu pociąga za sobą konsekwencje fiskalne, o których dotąd mówiło się stosunkowo niewiele, skupiając uwagę głównie na aspektach środowiskowych i przemysłowych elektryfikacji transportu.

Ulgi napędzają sprzedaż, ale pogłębiają dziurę budżetową

Paradoks polega na tym, że sam rząd niemiecki przez lata aktywnie zachęcał do przesiadki na samochody elektryczne, a część tych zachęt wciąż obowiązuje. Choć premia zakupowa dla elektryków została wycofana pod koniec 2023 r., pojazdy elektryczne w Niemczech nadal są zwolnione z podatku od pojazdów aż do 2035 r., a firmy mogą korzystać z ulg inwestycyjnych przy zakupie floty. To skutecznie napędza rejestracje, ale jednocześnie odcina kolejne źródło wpływów – zarówno podatku paliwowego, jak i podatku od pojazdów, który elektryki omijają. Więcej o tym, jak dopłaty i ulgi na start zderzają się z perspektywą przyszłego opodatkowania elektryków, pisze autoszlak.pl.

Inne kraje już testują nowe modele opłat

Niemcy nie są odosobnione w poszukiwaniu rozwiązania. W Wielkiej Brytanii zapowiedziano uruchomienie od kwietnia 2028 r. systemu eVED – podatku dla elektryków naliczanego od faktycznie przejechanej odległości, a nie od ilości zatankowanego paliwa. To rozwiązanie ma zastąpić wpływy tracone wraz ze wzrostem floty elektrycznej.

W Niemczech wraca w związku z tym dyskusja o wprowadzeniu opłaty drogowej powiązanej z przejechanym dystansem lub o wariancie winietowym, na wzór rozwiązań stosowanych w innych krajach Europy. Żadna z tych koncepcji nie została jeszcze formalnie przyjęta, ale sam fakt, że temat wraca na stół, pokazuje presję, jaką na system finansów publicznych wywiera elektryfikacja transportu.

Co to oznacza dla kierowców

Na razie posiadacze samochodów elektrycznych w Niemczech wciąż korzystają z podwójnej ulgi – nie płacą podatku od pojazdów do 2035 r. i nie ponoszą kosztów akcyzy paliwowej, bo po prostu nie tankują benzyny ani oleju napędowego. Prognozy KfW i Rady Naukowej sugerują jednak, że ten stan nie potrwa wiecznie. Jeśli wpływy z podatku energetycznego rzeczywiście mają spaść do poziomu 5 mld euro do 2050 r., trudno wyobrazić sobie, by państwo nie sięgnęło po nowy mechanizm opłat – czy to w formie opłaty za przejechany kilometr, czy winiety obejmującej także pojazdy elektryczne. Kierunek, w jakim podąża Wielka Brytania z systemem eVED, może więc okazać się wzorem także dla Niemiec.

Objazdem, z innych kategorii

Zestawienie danych

Paliwo w Europie: ile litrów kupisz za płacę minimalną

Ile litrów benzyny kupi się w każdym państwie Unii za miesięczną płacę minimalną i jaka część ceny litra to podatek. Zestawienie odświeżane co tydzień z biuletynu naftowego Komisji Europejskiej.

Zobacz dane