Samochody elektryczne: po okresie dopłat nadchodzi podatek
- Autor
- Artur Maszak
- Data
- Treści generowane automatycznie
- Lektura
Rosnąca popularność pojazdów bateryjnych zmusza europejskie rządy do przebudowy systemów fiskalnych. Samochody elektryczne, początkowo stymulowane przez państwowe dopłaty, zaczynają generować wyrwy w budżetach z powodu drastycznego spadku wpływów ze sprzedaży paliw. Przewiduje się, że nowy podatek od aut bezemisyjnych stanie się wkrótce standardem mającym załatać malejące dochody państwowe. Zjawisko to wyraźnie rysuje się w Niemczech, a kraje nordyckie już teraz realizują politykę zaciskania pasa, redukując przywileje.
Niemiecki sukces i fiskalny problem
Od początku 2026 roku w Niemczech ponownie działa program wsparcia finansowego, z którego na start można otrzymać maksymalnie 6000 euro dopłaty. Zastrzyk ten przyniósł błyskawiczne ożywienie. Zgodnie z danymi "Car Sales Statistics", w pierwszej połowie 2026 roku za zachodnią granicą sprzedano 368 tys. pojazdów na prąd, co stanowi wzrost o 48 proc. w porównaniu do analogicznego okresu w 2025 roku.
Jednak ten rynkowy sukces stanowi ogromne wyzwanie dla rządu w Berlinie. Rada naukowa przy Ministerstwie Cyfryzacji i Transportu alarmuje, że przesiadka na auta bateryjne gwałtownie obniża wpływy do budżetu z tytułu opodatkowania benzyny i oleju napędowego. "Deutsche Welle" wylicza, że gdy cena litra benzyny wynosi 2,10 euro, udział podatków w tej kwocie sięga aż 1,14 euro. Składa się na to podatek energetyczny (65 centów dla benzyny i 47 centów dla ON), opłata za emisję oraz podatek VAT.
Topniejące wpływy z dystrybutorów
Transformacja motoryzacyjna ma mierzalny koszt. Kwoty zasilające niemiecką kasę ze sprzedaży tradycyjnych paliw zauważalnie słabną, na co twarde dowody przedstawia Federalny Urząd Statystyczny. Zjawisko to staje się na tyle poważne, że doradcy z rady naukowej rekomendują natychmiastowe działanie, zanim budżet państwa napotka na gigantyczną wyrwę.
| Rok | Wpływy z podatków za paliwo |
|---|---|
| 2016 | 37 mld euro |
| 2025 | 33 mld euro |
| 2050 (prognoza) | 5 mld euro |
| Dane: Federalny Urząd Statystyczny / Rada naukowa przy Ministerstwie Cyfryzacji i Transportu |
Przewidywany spadek wpływów podatkowych do zaledwie 5 mld euro w 2050 roku obrazuje długoterminową skalę problemu finansów publicznych. Na razie apele ekspertów w Niemczech nie spotkały się ze stanowczą reakcją polityczną, ale przykłady innych rynków dają decydentom do myślenia.
Droga przetarta przez Norwegię i Danię
Państwa z najwyższym odsetkiem aut bateryjnych już teraz pokazują, co dzieje się, gdy rynek ulega wysyceniu. Według raportów organizacji ACEA, w Norwegii samochody elektryczne stanowią obecnie 95 proc. nowych rejestracji. Tamtejsi kierowcy nie mogą liczyć na dopłaty do zakupu ani na dawne ulgi podatkowe związane z codziennym użytkowaniem. Jedynym znaczącym przywilejem, jaki się ostał, jest zwolnienie z podatku przy samym zakupie auta.
Podobny scenariusz powoli realizuje się w Danii, gdzie 68 proc. nowo kupowanych aut to pojazdy na prąd. Podobnie jak w Norwegii, państwo wycofało się z gotówkowych dopłat. Klienci zachowali na razie mniejsze wsparcie systemowe: płacą niższy podatek związany z używaniem pojazdu, a danina naliczana podczas rejestracji jest o 60 proc. niższa niż dla aut spalinowych. Praktyka pokazuje, że przywileje mają charakter tymczasowy i wraz ze wzrostem popularności nowej technologii należy spodziewać się wyższego opodatkowania.
