Jesienny błąd kierowców: dlaczego światła w trybie AUTO zawodzą podczas deszczu i mgły
- Autor
- Michał Woźniak
- Data
- Treści generowane automatycznie
- Lektura
Jesienna aura z ulewnymi opadami deszczu, gęstą mgłą i wilgotną nawierzchnią obnaża powszechny problem na polskich drogach. Wielu zmotoryzowanych popełnia ten sam groźny błąd: kierowcy bezkrytycznie zakładają, że światła pozostawione w trybie AUTO samodzielnie dostosują się do każdych warunków atmosferycznych. W praktyce automatyka reflektorów posiada istotne ograniczenia technologiczne. Przy pogorszonej przejrzystości powietrza nadmierne zaufanie do elektroniki zamienia pojazdy w niewidoczne dla innych przeszkody, a samych prowadzących naraża na konsekwencje prawne i finansowe.
Światła do jazdy dziennej to nie oświetlenie drogi: ograniczenia technologii DRL
Światła do jazdy dziennej (DRL – Daytime Running Lights) zostały stworzone w jednym konkretnym celu: mają sprawić, aby poruszający się pojazd był z wyprzedzeniem dostrzegany przez innych uczestników ruchu w warunkach dobrej, dziennej widoczności. Emitują jasne, białe światło, które wyraźnie odcina się od otoczenia. Nie spełniają jednak funkcji oświetlania drogi. Ich wiązka nie jest kierowana w dół na jezdnię, przez co nie rozjaśnia nawierzchni ani pobocza.
To fundamentalna różnica względem świateł mijania, których asymetryczny strumień precyzyjnie oświetla pas ruchu i pozwala odpowiednio wcześnie zareagować na pieszego, zwierzę czy przeszkodę. Co więcej, w przeważającej większości samochodów poruszających się po europejskich drogach aktywacja świateł DRL oznacza działanie wyłącznie przednich modułów optycznych. W tym trybie tylne światła pozycyjne oraz podświetlenie tablicy rejestracyjnej pozostają całkowicie wygaszone.
Dlaczego czujnik zmierzchu zawodzi w deszczu i we mgle?
Kluczowym elementem odpowiedzialnym za działanie trybu automatycznego jest czujnik zmierzchu, umieszczany zazwyczaj w górnej części przedniej szyby, w obudowie lusterka wstecznego. Konstrukcja ta mierzy natężenie promieniowania świetlnego docierającego do powierzchni fotokomórki, a nie stopień zamglenia czy przejrzystość powietrza przed maską.
Oznacza to, że podczas dziennych opadów deszczu lub przy tzw. białej, jasnej mgle czujnik rejestruje wysoki poziom jasności otoczenia. Sterownik dochodzi wówczas do wniosku, że panuje pełny dzień, i nie wysyła sygnału do załączenia świateł mijania. Samochód kontynuuje jazdę na światłach dziennych, mimo że zasięg widzenia spada poniżej bezpiecznych wartości.
Część nowocześniejszych pojazdów posiada oprogramowanie integrujące pracę czujnika deszczu z włącznikiem świateł. W takich układach sterownik uruchamia światła mijania, jeśli wycieraczki pracują nieprzerwanie przez określony czas – zazwyczaj od kilku do kilkunastu sekund. Jest to jednak rozwiązanie zależne od danej marki i modelu; pojedyncze przetarcie szyby, spryskanie płynem czy praca w trybie przerywanym w wielu autach w ogóle nie wymusi zmiany oświetlenia.
Optyczne pułapki na mokrej jezdni: aerozol wodny i refleksy
Prowadzenie pojazdu w deszczu stawia przed narządem wzroku zupełnie inne wymagania niż jazda przy bezchmurnym niebie. Warstwa wody zalegająca na asfalcie działa jak zwierciadło: odbija światła innych samochodów, latarni ulicznych oraz przydrożnych reklam, tworząc na jezdni liczne refleksy świetlne. Zwiększony kontrast tła i nagromadzenie rozproszonych bodźców sprawiają, że obiekty słabo oświetlone stają się trudne do zauważenia.
Sytuację dramatycznie pogarsza woda wyrzucana spod kół jadących pojazdów. Pędzące auta generują za sobą gęsty aerozol wodny – szarą kurtynę drobnych kropel, która skutecznie rozmywa kontury karoserii. Jeśli jadący przed nami samochód korzysta wyłącznie ze świateł DRL, jego tył pozostaje zupełnie ciemny i dosłownie wtapia się w rozpyloną zawiesinę. Przy prędkościach autostradowych kierowca nadjeżdżający z tyłu dostrzega taki pojazd w ostatniej chwili.
Z kolei we mgle pojawia się problem rozpraszania wiązki. Drobinki wody zawieszone w powietrzu odbijają światło we wszystkich kierunkach. Światła mijania posiadają rygorystycznie wyznaczoną granicę światła i cienia (linię odcięcia), co ogranicza ilość promieni wysyłanych w górę i redukuje efekt oślepiającej poświaty przed przednią szybą. Światła dzienne nie mają takich parametrów skupienia wiązki.
Przepisy nie pozostawiają złudzeń: art. 51 i art. 30 Prawa o ruchu drogowym
Kwestię stosowania oświetlenia precyzują przepisy ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. – Prawo o ruchu drogowym. Zgodnie z art. 51 ust. 2 kierujący pojazdem może używać świateł do jazdy dziennej zamiast świateł mijania wyłącznie w okresie od świtu do zmierzchu i tylko w warunkach normalnej przejrzystości powietrza.
Gdy przejrzystość powietrza ulega pogorszeniu na skutek deszczu, mgły, opadów śniegu czy dymu, w moc wchodzi art. 30 ust. 1 pkt 1 lit. a Prawa o ruchu drogowym. Nakłada on na kierującego obowiązek zachowania szczególnej ostrożności oraz włączenia świateł mijania, przednich świateł przeciwmgłowych albo obu tych rodzajów oświetlenia jednocześnie. Ustawa nie definiuje granicznego natężenia opadów w milimetrach ani minimalnego dystansu w metrach – ocena sytuacji spoczywa bezpośrednio na osobie prowadzącej pojazd.
Zaniechanie tego obowiązku i pozostawienie włącznika w trybie AUTO w trudnych warunkach jest traktowane jako wykroczenie drogowe. Zgodnie z aktualnym taryfikatorem za jazdę bez wymaganych świateł w warunkach zmniejszonej przejrzystości powietrza policjant może nałożyć na kierowcę mandat karny w wysokości 200 zł oraz 2 punkty karne.
Pułapka pozycji „0” i rola zielonej kontrolki na desce rozdzielczej
Zautomatyzowane systemy niosą ze sobą jeszcze jedno, mniej oczywiste zagrożenie o charakterze czysto eksploatacyjnym. Kierowcy przyzwyczajeni do tego, że przełącznik oświetlenia przez cały rok znajduje się w pozycji AUTO, przestają zwracać na niego uwagę. Tymczasem podczas okresowego badania technicznego na stacji kontroli pojazdów, przeglądu w warsztacie czy mycia auta pracownicy rutynowo przestawiają pokrętło lub dźwignię na pozycję „0”, aby reflektory nie świeciły niepotrzebnie w hali serwisowej.
We współczesnych samochodach ekrany multimedialne i cyfrowe zestawy wskaźników świecą z pełną mocą niezależnie od stanu oświetlenia zewnętrznego. Prowadzący rusza w trasę przekonany, że elektronika czuwa nad widocznością, podczas gdy samochód porusza się w całkowitym mroku bez jakichkolwiek świateł. Z tego względu podstawowym nawykiem każdego kierowcy powinno być sprawdzanie tablicy wskaźników: o faktycznym działaniu świateł mijania informuje wyłącznie dedykowana, zielona kontrolka.
