Tak wygląda Dadi City Leading: trochę Hondy CR-V, Frontery, Lexusa RX, a trochę BMW
- Autor
- Michał Woźniak
- Data
- Treści generowane automatycznie
- Lektura
Na początku XXI wieku chiński przemysł samochodowy przypominał poligon doświadczalny, na którym zachodnie i japońskie patenty łączono bez skrępowania i oglądania się na prawa własności intelektualnej. Jednym z najbardziej jaskrawych symboli tamtej epoki pozostaje Dadi City Leading – pełnowymiarowy chiński SUV zaprezentowany w 2004 roku, w którym projektanci z prowincji Hebei zmontowali w jedną całość elementy zapożyczone z konstrukcji marek Lexus, Honda, BMW czy Isuzu. Jak zauważył redaktor Marek Stawski na łamach portalu Autoblog, pojazd ten wygląda niczym cztery zupełnie różne samochody wrzucone naraz do jednego garnka z bulionem. Choć współczesne chińskie koncerny wyznaczają dziś standardy w dziedzinie elektromobilności, dwie dekady temu Dadi City Leading reprezentował zupełnie inną, pionierską szkołę rynkowego przetrwania.
Chiński „dziki zachód” motoryzacji i narodziny Dadi Auto
Dwadzieścia lat temu motoryzacja w Państwie Środka dopiero budowała swoją tożsamość. Lokalne zakłady poszukiwały szybkich sposobów na zaspokojenie gwałtownie rosnącego popytu na tanie auta użytkowe. Jednym z dynamiczniej rozwijających się wówczas przedsiębiorstw było Dadi Auto (Baoding Dadi Automobile), wywodzące się z wojskowych zakładów naprawczych utworzonych pod koniec lat 80. XX wieku w mieście Baoding – tej samej miejscowości, która stała się kolebką rynkowego giganta Great Wall Motor.
Firma Dadi wyspecjalizowała się w produkcji prostych konstrukcji opartych na tradycyjnej ramie nośnej: roboczych pickupów oraz potężnych SUV-ów. W 2004 roku producent skierował do seryjnej produkcji model o fabrycznym kodzie BDD6492Y, który w salonach zaoferowano pod dumną nazwą handlową City Leading. Był to samochód o imponujących wymiarach: całkowita długość nadwozia wynosiła 5060 mm, szerokość i wysokość były równe i mierzyły dokładnie po 1800 mm, a potężny rozstaw osi sięgał aż 3025 mm. Takie parametry stawiały chińską nowość w segmencie największych pojazdów rekreacyjnych tamtych lat.
Wizualny patchwork: Lexus RX z przodu, nerki BMW i tył Hondy CR-V
Największe emocje wzbudzała stylistyka nadwozia Dadi City Leading, będąca dosłownym kolażem światowych bestsellerów. Chińscy projektanci nie ograniczyli się do subtelnych inspiracji – po prostu połączyli najbardziej charakterystyczne detale z kilku segmentów. Przednie reflektory niemal bez zmian zaadaptowano z luksusowego SUV-a Lexus RX pierwszej generacji. Pomiędzy wyoblonymi kloszami zamontowano jednak chromowaną atrapę chłodnicy z podwójnymi wlotami powietrza w kształcie nerek, stanowiącą bezpośrednie nawiązanie do stylistyki BMW. W tekście źródłowym żartobliwie określono ją mianem „świńskiego ryjka”, zauważając jednocześnie, że montowanie atrapy chłodnicy na wzór bawarskiej marki było wówczas powszechną praktyką u mniejszych chińskich producentów pragnących dodać swoim modelom prestiżu.
Z profilu potężna bryła nawiązywała do japońskiego Isuzu MU, znanego na rynkach europejskich przede wszystkim jako Opel Frontera. Z kolei tył nadwozia to niemal kserokopia pierwszej generacji popularnego modelu Honda CR-V. Chiński SUV przejął charakterystyczne pionowe klosze tylnych świateł wkomponowane w słupki oraz otwieraną na bok klapę bagażnika z umieszczonym na niej kołem zapasowym w sztywnej osłonie. Co ciekawe, w ofercie Dadi pojawił się także model bliźniaczy – pickup o nazwie Country, dzielący z City Leading niemal identyczny pas przedni.
Wnętrze i wyposażenie: „inteligentne lusterko” z empetrójkami
W kabinie pasażerskiej eklektyczne podejście do wzornictwa było kontynuowane. Górna część konsoli środkowej oraz układ nawiewów jednoznacznie kopiowały rozwiązania zastosowane w Hondzie CR-V. Z kolei trójramienne koło kierownicy z wyraźnymi przetłoczeniami przypominało projekty znane z włoskich modeli Lancii.
Choć materiały wykończeniowe i precyzja spasowania elementów pozostawiały sporo do życzenia, wyposażenie Dadi City Leading zawierało gadżet uchodzący wówczas w Chinach za szczyt technologicznego luksusu. Mowa o tzw. inteligentnym lusterku wstecznym, niezwykle popularnym w tamtym okresie w autach z Państwa Środka. Urządzenie łączyło w obudowie tradycyjnego zwierciadła mały ekran kamery cofania, cyfrowy kompas, wbudowany miniaturowy system dźwiękowy oraz czytnik kart pamięci SD. Taki zestaw umożliwiał kierowcy i pasażerom odtwarzanie muzyki w formacie MP3 oraz oglądanie filmów w formacie MP4 bez konieczności montowania drogich odtwarzaczy w desce rozdzielczej.
Podwozie z rodowodem Land Cruisera i skromne silniki
Pod względem konstrukcji podwozia Dadi City Leading opierał się na architekturze ramy nośnej wywodzącej się z Toyoty Land Cruiser J90. Mimo japońskiej bazy pod maskę nie trafiły jednak jednostki Toyoty, lecz podzespoły od zewnętrznych dostawców zaopatrujących ówczesny chiński przemysł motoryzacyjny.
Do napędu przewidziano dwa czterocylindrowe silniki:
- Silnik benzynowy Shenyang-Mitsubishi 2,4 l: generujący moc 130 KM. Przy masie i gabarytach ponad pięciometrowego pojazdu osiągi były bardzo skromne, a producent oficjalnie deklarował prędkość maksymalną na poziomie zaledwie 125 km/h.
- Silnik wysokoprężny Isuzu 4JB1 2,7 l: wolnossący diesel rozwijający moc 88 KM, stawiający na prostą budowę i tanią obsługę kosztem jakiejkolwiek dynamiki.
Porażka rynkowa, eksport do Rosji i upadek marki Dadi
Dadi City Leading zapisał się w historii także jako jeden z pierwszych modeli z Chin, które trafiły na rynki zagraniczne. Pojazd eksportowano do państw powstałych po rozpadzie ZSRR, a głównym rynkiem zbytu miała stać się Rosja. Ani na rodzimym podwórku, ani poza granicami Chin auto nie zdołało jednak przekonać do siebie klientów. Przestarzała konstrukcja, dyskusyjna jakość i powolne jednostki napędowe okazały się barierą nie do przejścia.
Brak sukcesu rynkowego doprowadził markę Dadi Auto na skraj bankructwa na początku drugiej dekady XXI wieku. W listopadzie 2011 roku przedsiębiorstwo zostało przejęte przez państwowy konglomerat CHTC (China Hi-Tech Group Corporation). Nowy właściciel zamknął jednak nierentowną produkcję samochodów osobowych już rok później, w 2012 roku. Dadi City Leading przetrwał jedynie w pamięci pasjonatów jako fascynujące świadectwo czasów, w których chińscy inżynierowie bez kompleksów łączyli elementy Lexusa, BMW i Hondy na podwoziu japońskiej terenówki.
