Autoszlak Autoszlak Testy, poradniki i rynek motoryzacyjny — bez ściemy
Rynek i biznes

Chińskie marki chcą podbić salon w Paryżu. Europa pod coraz większą presją

Autor
Data
Treści generowane automatycznie
Lektura
4 min czytania
Chińskie marki chcą podbić salon w Paryżu. Europa pod coraz większą presją

Tegoroczny salon w Paryżu, rozpoczynający się 12 października, przejdzie do historii jako symboliczna cezura w europejskiej motoryzacji. Chińskie marki zjawiają się w stolicy Francji w niespotykanej dotąd liczbie, demonstrując technologiczną dojrzałość i handlową determinację w samym sercu zachodniego rynku. Podczas gdy jeszcze kilka lat temu obecność wystawców z Azji traktowano na europejskich salonach w kategoriach rynkowego eksperymentu, dziś stanowią oni główny punkt programu. Europejscy producenci, mierzący się ze słabnącym popytem, wysokimi kosztami transformacji oraz barierami celnymi, stają naprzeciw konkurentów, którzy nie tylko dogonili zachodnie wzorce wykonania, lecz w wielu segmentach zaczynają dyktować warunki gry.

Rekordowa reprezentacja: 20 chińskich producentów w halach wystawowych

W tegorocznej edycji paryskich targów weźmie udział aż 20 chińskich marek. To dokładnie dwa razy więcej niż podczas poprzedniej odsłony wydarzenia zorganizowanej w 2024 roku. Taka dynamika jasno dowodzi, że producenci z Państwa Środka zakończyli etap ostrożnego badania nastrojów i przeszli do otwartej ekspansji wizerunkowej oraz sprzedażowej.

W halach wystawowych obok siebie staną podmioty o ugruntowanej już w Europie rozpoznawalności oraz zupełni debiutanci. W pierwszej grupie prym wiodą BYD oraz Chery – koncerny, które w zawrotnym tempie rozwijają sieci dealerskie w kolejnych krajach Starego Kontynentu. Obok nich europejska publiczność oraz branżowi eksperci zobaczą nowo wchodzące brandy, wśród których wyróżniają się Aito oraz Avatr. Marki te stawiają przede wszystkim na zaawansowaną łączność cyfrową, oprogramowanie i platformy elektryczne nowej generacji. Choć jeszcze niedawno symbolem ekspansji był przede wszystkim sukces marki MG, napływ nowych graczy sprawia, że klienci w Europie zyskują dostęp do szerokiego wachlarza modeli ze wszystkich segmentów cenowych.

Niemal 12 procent rynku: ofensywa w cieniu restrukturyzacji Volkswagena i BMW

Skala chińskiej obecności na paryskich targach znajduje bezpośrednie odzwierciedlenie w twardych statystykach sprzedaży. Jak wynika z danych opublikowanych przez firmę analityczną Dataforce, w sierpniu chińskie marki osiągnęły już niemal 12 proc. udziału w europejskim rynku samochodowym. Wynik ten oznacza w przybliżeniu dwukrotny wzrost w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku, kiedy to ich udział oscylował wokół 6 proc. Na korzyść producentów z Azji działa nie tylko agresywna polityka cenowa w segmencie pojazdów w pełni bateryjnych, ale także dynamiczny import chińskich hybryd, które skutecznie wypełniają lukę po drożejących modelach tradycyjnych koncernów.

W tym samym czasie europejskie koncerny mierzą się z bezprecedensowym spiętrzeniem problemów: spadkiem siły nabywczej konsumentów, ryzykiem ceł na rynku amerykańskim oraz olbrzymimi nakładami na elektryfikację. Skutki tej presji widać w fabrykach. Volkswagen Group wdraża radykalne programy cięcia kosztów, ogranicza zatrudnienie i po raz pierwszy w swojej historii rozważa zamykanie zakładów produkcyjnych w Niemczech. Równie głębokie cięcia dotykają innych gigantów — BMW również zapowiedziało redukcję tysięcy miejsc pracy w ramach dostosowywania mocy do trudnych realiów rynkowych.

Sojusze z konieczności: Stellantis udostępnia moce koncernowi Dongfeng

Wobec narastającego naporu ze Wschodu europejskie grupy motoryzacyjne rewidują swoje podejście biznesowe. Bezpośrednia konfrontacja ustępuje miejsca pragmatycznej współpracy. Aby ratować rentowność i zamortyzować koszty utrzymania fabryk, europejskie podmioty decydują się na udostępnianie niewykorzystanych mocy produkcyjnych chińskim wytwórcom, a także na partnerskie projekty w zakresie rozwoju technologii bateryjnych.

Wyrazistym przykładem tej ewolucji jest zacieśnienie współpracy grupy Stellantis z chińskim koncernem Dongfeng. Tego typu kooperacja pozwala europejskiemu gigantowi zagospodarować linie montażowe, podczas gdy dla partnera z Azji stanowi strategiczny przyczółek do ominięcia barier celnych i budowy lokalnej obecności. Wydarzenia te pokazują, że rywalizacja Chin i Europy przestaje być prostym starciem importu z rodzimą produkcją, a staje się siecią głębokich współzależności technologicznych.

Elektryczny Citroën 2CV i nowa rzeczywistość rynkowa

Paryski salon ma być dla gospodarzy okazją do pokazania, że Europa wciąż potrafi tworzyć samochody odpowiadające na realne potrzeby portfela przeciętnego kierowcy. Główną odpowiedzią na zalew tanich aut z Azji ma być koncepcyjny, elektryczny następca kultowego Citroëna 2CV (Citroen 2CV). Francuska marka chce nawiązać do legendy z 1948 roku, oferując minimalistyczny, przystępny cenowo pojazd miejski, który mógłby powstrzymać odpływ klientów ku tańszym konstrukcjom z importu.

Analitycy oceniają jednak, że sama nostalgia może nie wystarczyć. Paryskie targi są uznawane za najważniejsze wydarzenie motoryzacyjne w Europie od czasu pandemii, a zatłoczony rynek wymusza na koncernach zmianę mentalności. Jak zauważył przedstawiciel organizacji OICA, producenci nie mogą już zakładać, że klienci sami przyjdą po samochody — muszą aktywnie walczyć o ich uwagę. W halach w Paryżu widać wyraźnie, że to chińskie marki narzucają dziś tempo tej rywalizacji.

Objazdem, z innych kategorii

Zestawienie danych

Paliwo w Europie: ile litrów kupisz za płacę minimalną

Ile litrów benzyny kupisz w każdym państwie Unii za płacę minimalną i ile z ceny litra to podatek. Co tydzień z biuletynu naftowego Komisji Europejskiej.

Zobacz dane