Test nowej Mazdy 6e Takumi Plus w Polsce: wrażenia z jazdy i opinie
- Autor
- Michał Woźniak
- Data
- Treści generowane automatycznie
- Lektura
Mazda 6e w topowej wersji Takumi Plus to model, który otwiera zupełnie nowy rozdział w historii japońskiej marki. Owoc strategicznej współpracy z nowym partnerem technologicznym wprowadza na nasz rynek potężnie wyposażonego elektryka, który łączy charakterystyczny dla producenta design ze smartfonowym podejściem do obsługi. Sprawdziliśmy, czy wyceniona bardzo agresywnie nowa Mazda sprawdza się w polskich warunkach i jak wypada podczas codziennej eksploatacji.
Kontekst technologiczny i nowa platforma
Założenia konstrukcyjne modelu Mazda 6e oraz spokrewnionego z nim wariantu Mazda CX-6e wywodzą się bezpośrednio ze współpracy z chińską marką Changan, będącą autoryzowanym partnerem w obszarze elektromobilności. Architektura bazuje na zoptymalizowanej platformie EPA1, z której wywodzi się też najnowszy system multimedialny. Pomimo wschodnioazjatyckiego rodowodu technologicznego i produkcji pod szyldem joint venture, ostateczne zestrojenie parametrów pojazdu pozostało w całości domeną inżynierów z Japonii, co ma gwarantować charakterystykę zgodną z filozofią "Jinba Ittai".
Zmiany w ofercie: Bateria LFP i przyspieszone ładowanie
To, co budziło największe zastrzeżenia w początkowym portfolio modelu, uległo drastycznej, ale pozytywnej zmianie. Producent postanowił wyeliminować warianty o słabszych parametrach ładowania na rzecz jednego, docelowego rozwiązania.
| Wersja układu napędowego | Typ i pojemność baterii | Maksymalna moc ładowania | Zasięg |
|---|---|---|---|
| Long Range (wycofana) | 80 kWh (NMC) | 90 kWh | 552 km |
| Standard Range | 68,8 kW | 165 kW | 479 km |
| Nowa wersja LFP | 78 kWh (LFP) | 200 kW | ponad 560 km |
| Dane: Autoblog (Spider's Web) |
Z polskiej oferty definitywnie usunięto odmianę Long Range, która mimo dużej pojemności cierpiała z powodu ładowania mocą zaledwie 90 kWh. Obecnie możecie kupić wyłącznie wersję wyposażoną w chemię LFP o pojemności 78 kWh, która pozwala na przyjęcie mocy 200 kW. To skutecznie likwiduje problemy przy dłuższej trasie, oferując jednocześnie homologowany zasięg na imponującym poziomie ponad 560 km.
Stylistyka zewnętrzna: Smukły liftback pełen detali
Wizualnie auto z nawiązką broni swojej obecności na rynku. We flagowym lakierze producenta – Soul Red Crystal – sylwetka licząca 4,9 m długości prezentuje się nadzwyczaj atrakcyjnie i ściąga na siebie uwagę. Samochód charakteryzuje się świetnymi proporcjami, wąskimi światłami, szybami bez ramek i chowanymi klamkami, a jego front zdobi duży, podświetlany grill. Jedynym dyskusyjnym i zaskakującym zabiegiem projektantów jest fakt, że podświetlone pozostają jedynie akcenty wokół znaczka, podczas gdy samo centralne logo marki nie otrzymało własnej iluminacji.
Wnętrze: Skóra Nappa, cisza i niewielki bagażnik
Wariant Takumi Plus to pokaz bezkompromisowego luksusu. Kabinę zdobi piękna, brązowa tapicerka ze skóry Nappa, a miękkie, przyjemne w dotyku materiały dominują w zasięgu rąk, wolne od twardych faktur imitujących ceratę. Znajdziemy tu podgrzewane i wentylowane fotele, które znakomicie sprawdzają się na długich dystansach, dbając o idealną temperaturę dla pleców. Kabina zasługuje też na olbrzymią pochwałę za zaskakujące wyciszenie, potęgujące doznania akustyczne z systemu audio. Wykorzystuje on między innymi głośniki schowane bezpośrednio w zagłówku kierowcy, czyniąc rozmowę przez telefon wyjątkowo intymną.
Bolączką pięknej linii dachu i konieczności ukrycia pakietu baterii jest jednak przestrzeń. Bagażnik w tym wielkim aucie ma zaledwie 336 litrów pojemności i bardzo płytką podłogę. Wypad na dwutygodniowe wakacje będzie wymagał logistycznych kompromisów, choć z przodu wygospodarowano przynajmniej dodatkowy frunk o pojemności 72 l.
Multimedialna rewolucja: Smartfon zamiast klasyki
Najbardziej odczuwalną nowością jest całkowite przeniesienie obsługi do strefy cyfrowej. Główne dowodzenie przejął tu potężny ekran centralny o przekątnej 14,6 cala, działający na systemie dostarczonym przez Changan. Środowisko to do złudzenia przypomina interfejs smartfona: ruch w lewo przewija pulpit, z góry wysuwamy belkę powiadomień, a od dołu wywołujemy obsługę klimatyzacji.
Menu pozwala na regulację niemal wszystkiego: od rekuperacji, po lusterka, wycieraczki i światła. Oprogramowanie posiada nawet zakładki informujące o pamięci RAM, procesorze czy pojemności dysku. Choć przed oczami kierowcy umieszczono wyświetlacz 10,2 cala, to w praktyce o wiele wygodniejszy w bezpiecznym śledzeniu drogi pozostaje wyświetlacz HUD.
Zużycie energii i wrażenia za kierownicą
W kwestii jezdnej Mazda 6e oddaje do dyspozycji układ, który przekazuje całą moc prosto na tył pojazdu. Silnik oferujący 258 KM zapewnia dynamiczną charakterystykę, jednak moc ta potrafi lekko zaskoczyć tyłem na śliskiej nawierzchni, zanim do gry wkroczą odpowiedni asystenci bezpieczeństwa. Nadwozie jest bardzo sztywne, jednak wciąż zachowuje bezkompromisowo wysoki poziom komfortu, udowadniając swój flagowy status.
Przy standardowej, normalnej jeździe model zużywa świetne 17-18 kWh prądu, co z łatwością pozwala przekroczyć realne 400 km zasięgu. Przy prędkościach rozwijanych na drogach szybkiego ruchu zużycie rośnie do pułapu 22-23 kWh, a zasięg na autostradzie kurczy się w kierunku 300 km. Z nową, większą baterią docelową, wyniki te zapewnią jednak pełny spokój.
Podsumowanie
Nowa Mazda 6e to bez cienia wątpliwości fenomenalnie wyceniona propozycja. Maksymalnie doposażona wersja Takumi Plus wiąże się obecnie z wydatkiem na poziomie 210 900 zł, co czyni ją rynkową petardą. Za tę kwotę otrzymujemy piękne, ciche, doskonale wykonane i niezwykle komfortowe auto na prąd. Jeśli tylko niewielki bagażnik oraz cyfrowa, dotykowa obsługa nie stanowią w codziennym życiu przeszkody, model ten w 100 procentach spełni się jako główny pojazd transportowy, pozwalając na dobre zapomnieć o silnikach spalinowych.
