Kraków zamontował progi zwalniające na ulicy Solnej. Rozwiązanie nie działa na piratów drogowych
- Autor
- Artur Maszak
- Data
- Treści generowane automatycznie
- Lektura
Kraków podjął próbę zapanowania nad problemem nadmiernej prędkości w dzielnicy Zabłocie, instalując nową infrastrukturę na odcinku uchodzącym za wyjątkowo niebezpieczny. Na celowniku władz miasta znalazła się ulica Solna, która w ostatnim czasie stała się areną dramatycznych wydarzeń. Właśnie tam zamontowano progi zwalniające, mające w teorii powstrzymać zmotoryzowanych przed ryzykowną jazdą. Jak się jednak okazuje w pierwszych dniach od wdrożenia nowej organizacji ruchu, zaplanowane rozwiązanie rozminęło się z praktyką, a kierowcy bardzo szybko znaleźli sposób na to, aby wymusić swój własny, sprzeczny z przepisami tor jazdy.
Pokłosie tragicznego wypadku z udziałem Volkswagena Golfa R
Głównym impulsem, który zmusił władze miasta do podjęcia natychmiastowych działań, był tragiczny w skutkach wypadek, do którego doszło 22 sierpnia 2026 roku. Wydarzenie to wstrząsnęło nie tylko lokalną społecznością, ale obiło się szerokim echem w całej Polsce. Tego dnia kierowca prowadzący samochód Volkswagen Golf R poruszał się ze znaczną prędkością, na skutek czego stracił panowanie nad pojazdem i wypadł z ostrego zakrętu na ulicy Solnej. Rozpędzone auto wjechało prosto na chodnik, uderzając w spacerującą tam rodzinę. W wyniku tego potrącenia rodzice zginęli na miejscu, a ich zaledwie ośmiomiesięczne dziecko z poważnymi obrażeniami zostało przetransportowane do szpitala.
Sytuacja ta wywołała powszechne oburzenie mieszkańców Zabłocia, którzy już od dłuższego czasu zwracali uwagę i alarmowali o tym, że wspomniana ulica bywa regularnie wykorzystywana przez piratów drogowych do zbyt szybkiej jazdy. Urzędnicy stanęli przed koniecznością natychmiastowego uspokojenia ruchu w tym rejonie, decydując się na rozwiązanie, które można było wdrożyć szybko, bez konieczności prowadzenia rozległej i długotrwałej przebudowy całej jezdni.
Progi typu poduszkowego i ich specyfika
Nowa organizacja ruchu na Zabłociu weszła ostatecznie w życie w piątek, 4 września 2026 roku. Na drodze zamontowane zostały tak zwane progi typu poduszkowego. Instalacja składa się z dwóch rozdzielnych, stosunkowo wąskich elementów na pasach ruchu. Dla kierowców nie jest to absolutna nowość, bowiem Kraków stosował już wcześniej tego rodzaju infrastrukturę spowalniającą – można się z nią spotkać między innymi na ulicy Piwnej oraz Nadwiślańskiej.
Z punktu widzenia budowy, progi typu poduszkowego charakteryzują się tym, że są dość długie, ale równocześnie niezbyt wysokie. Ich specyficzna forma jest ukłonem w stronę pojazdów: jeśli kierowca odpowiednio zredukuje prędkość i najeżdża na nie prawidłowo, nie musi obawiać się kosztownych uszkodzeń mechanicznych zniszczonej miski olejowej czy elementów zawieszenia. Mają działać prewencyjnie. Okazało się jednak, że gabaryty progów poduszkowych, uwzględniające rozstaw osi chociażby pojazdów komunikacji zbiorowej czy straży pożarnej, pozostawiają pośrodku drogi wyraźną wolną przestrzeń. Ten konstrukcyjny detal niemal natychmiast został wykorzystany przez najmniej zdyscyplinowanych kierowców.
Cwaniactwo drogowe na nagraniach wideo
Zamiast dostosować się do nowej organizacji ruchu i fizycznie zwolnić przed zamontowanymi elementami, wielu zmotoryzowanych decyduje się na ominięcie instalacji. Problem ten nagłośnił i obnażył Mikołaj Kasiej, radny krakowskiej dzielnicy Podgórze, który jako pierwszy opublikował w sieci nagrania dokumentujące rzeczywiste reakcje kierujących. Na zarejestrowanym wideo wyraźnie widać uczestników ruchu, którzy traktują progi nie jako nakaz zwolnienia, lecz jako tor przeszkód. Zjeżdżają oni centralnie w stronę osi jezdni, przemykając dokładnie pomiędzy dwiema gumowymi "poduszkami".
Takie zachowanie wykracza poza zwykły brak kultury – to rażące złamanie przepisów. Ominięcie progów środkiem drogi sprawia, że auto siłą rzeczy przekracza oś jezdni, pośrodku której wymalowano znak poziomy P-4, czyli podwójną linię ciągłą. Przepisy w takich sytuacjach pozostają bezlitosne. Zgodnie z obowiązującym taryfikatorem, za ignorowanie tego oznakowania sprawca podlega ukaraniu, za co grozi mu mandat w wysokości 200 zł oraz dopisanie do konta 4 punktów karnych.
Cwaniackie omijanie sprawia także gigantyczne zagrożenie, ponieważ stwarza ogromne ryzyko zderzenia czołowego w chwili, gdy z tego samego manewru zechcą równocześnie skorzystać kierowcy nadjeżdżający z naprzeciwka.
Policyjne kontrole odpowiedzią na nieskuteczność infrastruktury
Fiasko oddziaływania nowej infrastruktury bardzo szybko doprowadziło do debaty na temat zasadności jej wprowadzania. Znaczna część komentatorów zjawiska i ekspertów od bezpieczeństwa ruchu drogowego nazywa te kroki rozwiązaniami robionymi wprost „na pokaz”. Ich zdaniem wprowadzanie tego typu doraźnych przerywników jest spóźnione i wciąż dalekie od realnych standardów poprawy bezpieczeństwa, a miejsca narażone na tego typu rajdy drogowców potrzebują znacznie bardziej kompleksowego podejścia infrastrukturalnego.
Wobec nagrań obnażających łamanie przepisów przez kierowców omijających spowalniacze, miasto znalazło się w patowej sytuacji. Tymczasowym lekarstwem na zignorowane progi zwalniające okazało się sprowadzenie patroli policji, które weryfikują przestrzeganie obwiązującego na ulicy prawa. Pozostaje jednak otwartym pytaniem, jak długo stała obecność służb mundurowych oraz widmo mandatów utrzyma kierowców w ryzach i czy zaistniała sytuacja ostatecznie nie wymusi na władzach opracowania bardziej radykalnej przebudowy odcinka.
