Pociąg "Koziołek" wykoleił się w Sokolnikach Suchych. Wypadkowi uległ samochód ciężarowy
- Autor
- Lidia Nowak
- Data
- Treści generowane automatycznie
- Lektura
W środę, 9 września 2026 roku, w miejscowości Sokolniki Suche w województwie mazowieckim doszło do niezwykle groźnego wypadku komunikacyjnego. Na przejeździe kolejowym pociąg PKP Intercity "Koziołek" uderzył w samochód ciężarowy, który niespodziewanie znalazł się na torowisku. Siła zderzenia przy znacznej prędkości składu doprowadziła do natychmiastowego wykolejenia lokomotywy oraz części wagonów pasażerskich. Wypadek wymusił na służbach przeprowadzenie bardzo skomplikowanej akcji ratunkowej oraz spowodował długotrwałe, całkowite wstrzymanie ruchu kolejowego na tym strategicznym odcinku.
Siła uderzenia i relacja przewoźnika
Zdarzenie miało miejsce około godziny 11:25. Pociąg "Koziołek" był w trakcie realizacji swojego planowego kursu przecinającego terytorium kraju. Dokładną relację składu uściślił Mateusz Gdowski, zastępca rzecznika prasowego PKP Intercity. W jego oświadczeniu wydanym niedługo po zdarzeniu czytamy: "Na ten moment mogę potwierdzić jedynie, że doszło do wypadku na wysokości miejscowości Sokolnik z udziałem pociągu 'Koziołek' relacji Lublin Główny - Szczecin Główny, na odcinku Radom Główny - Poznań Główny". Pojazd drogowy, uściślony przez służby jako wielkogabarytowa betoniarka, wjechał na przejazd zlokalizowany w gminie Wieniawa (powiat przysuski). Połączona masa ciężarówki i pędzącego składu wygenerowała potężną energię, która kompletnie zniszczyła auto i zepchnęła czoło pociągu z szyn.
Skomplikowana akcja ratownicza i segregacja rannych
Z uwagi na specyfikę kolizji i sporą liczbę podróżnych, wezwane na miejsce służby musiały potraktować wezwanie jako zdarzenie masowe. Do Sokolników Suchych natychmiast skierowano liczne jednostki straży pożarnej, policję oraz dziesiątki medyków. Zdecydowano o zadysponowaniu śmigłowców Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, co pozwoliło sprawnie przetransportować osoby w stanie krytycznym do wyspecjalizowanych szpitali. Marcin Kowalski, rzecznik prasowy lokalnej straży pożarnej, opisywał początkową fazę tej niezwykle trudnej operacji: "W tej chwili jesteśmy w pierwszej fazie działań, prowadzimy segregacje medyczną i dopiero po jej zakończeniu będziemy mogli przekazać informacje na temat ilości osób podróżujących pociągiem, jak również liczbę poszkodowanych". Triage okazał się bezwzględnie konieczny, aby odpowiednio rozdysponować dostępne zespoły ratownictwa medycznego do pacjentów wymagających natychmiastowej opieki.
Tragiczny bilans: ofiary i poszkodowani
W kolejnych godzinach służby przedstawiły uaktualnione, niestety tragiczne bilanse zdarzenia. Składem kolejowym podróżowało tego dnia łącznie około 120 osób. W wyniku zderzenia i potężnych przeciążeń w trakcie wykolejenia, śmierć poniosła jedna pasażerka – znajdowała się w pierwszym wagonie zaraz za lokomotywą. Oprócz ofiary śmiertelnej, kilkanaście innych osób odniosło obrażenia wymagające interwencji lekarzy. Cztery osoby znalazły się w stanie ciężkim, a w tej bezpośrednio zagrożonej grupie znaleźli się m.in. maszynista prowadzący pociąg oraz sam kierowca samochodu ciężarowego. Pasażerowie niepotrzebujący pomocy szpitalnej zostali sprawnie ewakuowani; władze zorganizowały dla nich tymczasowe schronienie w pobliskiej miejscowości Skrzynno, by tam mogli w bezpiecznych warunkach poczekać na komunikację zastępczą w stronę Szczecina Głównego.
Paraliż infrastruktury kolejowej na linii 22
Zderzenie pociągnęło za sobą dramatyczne skutki dla ciągłości transportu. Wykolejenie elektrowozu oraz wagonów o ogromnej wadze całkowicie zdegradowało infrastrukturę: uszkodzona została sieć trakcyjna, uległy pęknięciu i przemieszczeniu podkłady, ucierpiała także automatyka sterująca ruchem. Z tego względu ruch kolejowy na linii nr 22, pomiędzy stacjami Wolanów a Przysucha, został całkowicie wstrzymany. Wymusiło to na zarządcy sieci wytyczenie objazdów dla pociągów dalekobieżnych oraz masowe wprowadzenie autobusowej komunikacji zastępczej. Naprawa uszkodzeń i ponowne wkolejenie tak dużego taboru wymaga zastosowania specjalistycznych pojazdów z żurawiami kolejowymi, co gwarantuje utrudnienia rzędu kilkudziesięciu godzin.
Śledztwo w sprawie zignorowania sygnalizacji
Prace na miejscu zdominowało także zabezpieczanie dowodów na potrzeby dochodzenia. Prowadzone jest ono pod ścisłym nadzorem prokuratury i przy wsparciu Państwowej Komisji Badania Wypadków Kolejowych. Wstępne ustalenia, potwierdzane sukcesywnie przez służby, jasno wskazują, że newralgiczny przejazd był wyposażony w sygnalizację świetlną, która działała poprawnie. Samochód ciężarowy wjechał na przejazd z pogwałceniem wyraźnego, czerwonego światła zakazującego ruchu, co było bezpośrednią przyczyną katastrofy. Śledczy pracują nad zapisami czarnych skrzynek pociągu oraz zeznaniami świadków, dążąc do precyzyjnego zamknięcia ustaleń na temat mechaniki i pełnego tła tego tragicznego wypadku.
