Koniec krótkiej kariery: McLaren Artura znika w 2028 roku
- Autor
- Artur Maszak
- Data
- Treści generowane automatycznie
- Lektura
Hybrydowy model McLaren Artura najprawdopodobniej nie doczeka się tak długiego cyklu życia, jakiego oczekiwali jego stwórcy w laboratoriach z Woking. Zgodnie z najnowszymi raportami z branży motoryzacyjnej brytyjski producent zamierza definitywnie wygasić produkcję tego hybrydowego, 700-konnego pojazdu sportowego w 2028 roku. Decyzja o pożegnaniu się z podstawowym modelem gamy po tak relatywnie niedługim czasie na rynku to wynik diametralnej zmiany we flagowej strategii marki, wczesnych opóźnień operacyjnych na linii produkcyjnej oraz morderczej ofensywy na tle rosnących mocy i popularności konkurencji.
Ciężki start w cieniu usterek i ratunkowa licytacja Heritage
Gdy model McLaren Artura odbył swój oficjalny debiut w 2021 roku, inżynierowie widzieli w nim idealnego następcę wysłużonego już projektu McLaren 570S, docenianego na drogach w minionych sześciu latach. Klienci otrzymali zupełnie nowe doznania za sprawą doładowanej hybrydy typu plug-in. Źródło centralnego napędu stanowi podwójnie doładowane 3-litrowe V6, które samodzielnie wydziela potężne 605 KM, natomiast dodatkowy zastrzyk sprawności serwuje wbudowany silnik elektryczny wnoszący 95 KM zysku układu. Bateria jest nad wyraz skromna, gdyż ma zaledwie 7,4 kWh pojemności. Nie zbudowano jej jednak dla poprawy statystyk emisyjnych, a w celu wygenerowania nagłego wsparcia uderzeniowego (boost). Wyniki na papierze bronią się po dziś dzień wyśmienicie – auto ma napęd umiejscowiony na tylnej osi i na sucho wykazuje masę ledwie 1395 kg, dzięki czemu start do granicy 100 km/h zajmuje mu idealne 3 sekundy. Prędkościomierz kończy z kolei bieg przy imponujących 330 km/h. Mimo takich wartości dla części sympatyków motoryzacji auto było pozbawione tego specyficznego, warkotliwego dźwięku 3,8-litrowego układu V8 obecnego we wczesnych odsłonach stajni.
Nie tylko dźwięk obniżył jednak zainteresowanie kierowców. Nowatorska konstrukcja borykała się z ogromnymi opóźnieniami wynikającymi ze szczytu pandemii oraz nagłych zaburzeń łańcuchów dostaw elementów technicznych. Pojawiły się usterki wymagające bezwzględnego zatrzymania wydawania zmontowanych aut do klientów. Sytuacja operacyjna wymusiła wręcz rozpaczliwe działania – jesienią 2022 roku McLaren zarządził licytacyjną wyprzedaż części unikatowej kolekcji Heritage, na której udało się zarobić kwotę wynoszącą 100 mln funtów. Zaistniały majątek przeznaczono następnie z miejsca na naprawcze zmiany konstrukcyjne mające na celu uzdrowienie mechanicznej kondycji nowości.
Włoski obóz nie czekał bezczynnie na uboczu
Podczas gdy brytyjska inżynieria traciła czas na wdrożenie niezbędnych poprawek, włoska gałąź przemysłowa weszła na najwyższe obroty twórcze. Z początkiem nowej dekady układ proponujący 700 koni stanowił idealną i niezwykle agresywną odpowiedź na lekko starsze 720-konne Ferrari F8 i znacznie wolniejsze wyjściowo Lamborghini Huracan EVO, które operowało na pułapie 640 KM.
Technologia hybrydowa napędziła błyskawicznie lawinę niepowodzeń brytyjskiego projektu. Konkurent z Maranello odpowiedział wyprzedzającym i brutalnym ciosem, wystawiając do wyścigu obłędnie mocne, 830-konne Ferrari 296 GTB, by ledwie po niecałych trzech latach przyciągnąć na światło dzienne kolejne działo od rywali: premierowe Lamborghini Temerario legitymujące się gigantycznym przeskrokiem wydajności rzędu 920 KM (2024 rok). McLaren w okamgnieniu przestał grać pierwsze i przodujące skrzypce mocy w wyścigu aut hybrydowych klasy podstawowej.
Rewolucja na szeroką skalę: brytyjski P34 i czterodrzwiowy krok naprzód
Zamykanie historii opisywanego wozu nie jest objawem upadku podmiotu technicznego, a zaledwie bolesnym preludium dla rynkowej ofensywy. Wewnętrzne przecieki wyjawione przez Automotive News zakładają, że ustępująca struktura doczeka się niebawem niezwykle wymagającego następcy z ramienia projektu P34. Będzie to sportowa machina bazująca na unowocześnionym bloku silnika V6 z układem twin-turbo, a prognozy wykazują ostre przełamanie pułapu aż 800 KM. Wydajniejsza ewolucja niesie za sobą bezwzględne cięcia budżetowe kupującego. Sugerowana startowa wycena rynkowa dla owego następcy opiewać ma w przedziale 313 000 dolarów – ustanawiając gigantyczny wzrost wejściowy o blisko 60 000 dolarów na etapie otwierania konfiguratora.
Większa polityczna przemiana odbywa się dzisiaj całkowicie obok nisko położonych kadłubów supersamochodów wyścigowych. Z początkiem kadencji aktualny zarządca firmy, Michael Leiters (otwarcie oponujący do sztywnych przekonań poprzednika, Mike'a Flewitta), podpisał pakt zgody decydujący na drastyczne zaangażowanie w sektor praktycznych i uterenowionych wozów. Przyszłym gwarantem rentowności marki z Woking pozostaje dzisiaj wyczekiwany z niecierpliwością planowany McLaren SUV, który za sprawą rewelacyjnego wykończenia postara się zawalczyć z najsilniejszą włoską arystokracją rynkową. Decyzje projektantów są równie ostre jak te we wczesnych autach dwuosobowych – samochód otrzyma dedykowaną, lekką konstrukcję ukształtowaną we w całości z włókna węglowego i zaawansowane mapowanie kontrolujące rozbudowany układ napędu na wszystkie koła (AWD).
Do produkcji ciężkich i tak uniwersalnych karoserii odrzucono stare ramy rzemieślniczego podejścia operacyjnego na terenie macierzystej placówki, na rzecz niezwykle rozbudowanej fali rozbudowy. Fundusz inwestycyjny L'IMAD operujący prosto z terytorium Abu Zabi zagwarantował zastrzyk wsparcia finansowego rzędu monstrualnych 500 mln funtów na potężną ekspansję zakładową w Wielkiej Brytanii. Obok wytyczenia murów na potężną i drugą w dorobku przedsiębiorstwa fabrykę analitycy kreślą scenariusz tworzący równolegle 1000 poszerzonych rynkowo miejsc prac badawczych trwających i utrzymywanych bez najmniejszej przerwy rynkowej dla całego horyzontu szacowanego odgórnie i bardzo rygorystycznie aż na daleki 2032 rok. Jak dobitnie argumentują eksperci, twarde liczby i statystyki ze świata zamożnego podwyższonego segmentu same pchają rzemieślników ku zmianom obieranej trajektorii operacyjnej – wystarczy spojrzeć, w jaki sposób niezwykle ciężkie i brutalne Lamborghini Urus notowało rekordowy pułap wydań podsumowany liczbą 6 087 obieranych sztuk (2023 r.), czy w jakim zastraszającym tempie wariant Ferrari Purosangue jest w całości rezerwowany z bieżącego pasma linii z góry określonej ograniczeniem do równych 3 000 wydań. Połączenie tak twardej statystyki finansowej nałożonej wprost na rynkowy i globalnie ujmowany wymiar wolumenu wszystkich dostaw firmy McLaren, zamykającej w kalendarzu na 2025 rok niespełna ponad 2 000 ogólnych i drobnych transakcji, tłumaczy najwymowniej całą zaistniałą rynkowo motywację odchodzącej epoki.
