Mercedes-AMG wraca do silników V8. Jest też nadzieja dla V12
- Autor
- Michał Woźniak
- Data
- Treści generowane automatycznie
- Lektura
Sportowa marka Mercedes-AMG oficjalnie koryguje swoją strategię napędową i zapowiada zwiększenie liczby modeli wyposażonych w jednostki spalinowe V8. To bezpośrednia reakcja na chłodne przyjęcie radykalnego downsizingu oraz skomplikowanych hybryd plug-in przez dotychczasowych klientów ze Stuttgartu i Affalterbach. Co więcej, dyrekcja koncernu nie zamyka definitywnie drzwi przed jeszcze potężniejszymi konstrukcjami – według najnowszych deklaracji los prestiżowego silnika V12 wciąż pozostaje otwarty.
Samokrytyka na szczycie: Mercedes-Benz przyznaje się do błędu
Podczas rozmowy z redakcją magazynu Road & Track prezes zarządu Mercedes-Benz, Ola Källenius, zdobył się na rzadko spotykaną w branży motoryzacyjnej szczerość. Menadżer przyznał, że firma błędnie oceniła nastroje oraz stopień przywiązania tradycyjnych nabywców aut ze znaczkiem AMG do tradycyjnych motorów ośmiocylindrowych. Koncern założył wcześniej, że wysoka moc systemowa, zaawansowana elektronika oraz podzespoły wywodzące się z motorsportu w pełni zrekompensują mniejszą pojemność skokową oraz mniejszą liczbę cylindrów. Rzeczywistość rynkowa szybko zweryfikowała te kalkulacje.
Källenius podkreślił, że społeczność entuzjastów wiernych jednostkom V8 okazała się wyjątkowo zintegrowaną grupą, której nie udało się w całości przekonać do nowej koncepcji napędowej. Kierowcy oczekiwali charakterystycznego, basowego brzmienia oraz specyficznego sposobu rozwijania mocy, jakimi odznacza się duży silnik spalinowy. Skomplikowane hybrydy, mimo znakomitych parametrów na papierze, nie wywołały pożądanych emocji.
Mercedes-AMG C63 S E Performance: Technologia, która podzieliła klientów
Najbardziej wyrazistym przykładem kontrowersyjnej zmiany stał się Mercedes-AMG C63 S E Performance. W tej generacji sportowego modelu zrezygnowano z cenionego silnika 4.0 V8 na rzecz turbodoładowanego silnika 2.0 połączonego z rozbudowanym modułem elektrycznym. Choć łączna moc tego zestawu wynosi imponujące 671 KM, parametry te nie wystarczyły, by przekonać wszystkich potencjalnych nabywców.
Dołożenie ciężkiego akumulatora trakcyjnego, silnika elektrycznego oraz zaawansowanego osprzętu wpłynęło negatywnie na masę własną pojazdu, a syntetycznie modulowany dźwięk czterocylindrowej jednostki nie zdołał zastąpić wrażeń akustycznych widlastej ósemki. Wielu klientów wstrzymało się z wymianą samochodów lub skierowało swoją uwagę ku modelom konkurencji, co dla zarządu niemieckiej marki stało się wyraźnym sygnałem ostrzegawczym.
Mercedes-AMG CLE63 zapoczątkuje nowy rozdział
Pierwszym namacalnym dowodem na wyciągnięcie wniosków z rynkowej lekcji będzie nadchodzący Mercedes-AMG CLE63. Stefan Weckbach, szef Mercedes-AMG, oficjalnie potwierdził, że wariant wyposażony w silnik V8 zadebiutuje w przyszłym roku.
Decyzja ta zapadła pod bezpośrednim wpływem reakcji odbiorców. Pierwotne plany zakładały implementację zelektryfikowanego napędu czterocylindrowego również w gamie CLE, jednak producent zdecydował się na rewizję założeń konstrukcyjnych. Weckbach zaznaczył, że marka wsłuchuje się w głos kierowców i powraca do konfiguracji, która stanowi fundament tożsamości samochodów z Affalterbach.
Koszty decydują: Obecny C63 pozostanie bez zmian
Korekta planów modelowych nie oznacza jednak powrotu jednostki V8 pod maskę obecnego Mercedesa-AMG C63. Niemiecki producent oficjalnie wyklucza montaż ośmiocylindrowego motoru w aktualnej generacji sportowego sedana i kombi.
Na przeszkodzie stanęły twarde uwarunkowania ekonomiczne. Przednia część konstrukcji obecnego C63 została zaprojektowana pod kątem silnika rzędowego i aparatury hybrydowej. Przebudowa komory silnika, układu chłodzenia oraz platformy nośnej w połowie trwania cyklu rynkowego wiązałaby się z ogromnymi nakładami finansowymi. Zdaniem analityków marki poniesione koszty inżynieryjne nie miałyby szans na zwrot przed nadejściem kolejnej generacji pojazdu.
Przyszłość V12: „Proszę obserwować sytuację”
O ile przyszłość jednostek ośmiocylindrowych została jasno zarysowana, o tyle w kwestii silników dwunastocylindrowych producent zachowuje większą powściągliwość. Zapytany o możliwość stworzenia samochodu z myślą o klientach poszukujących jednostki o dwunastu cylindrach, Ola Källenius ograniczył się do krótkiego stwierdzenia: – Proszę obserwować sytuację.
Taka wypowiedź wskazuje, że Mercedes-Benz nie zamierza przedwcześnie żegnać się z tą konstrukcją. Niemiecka marka nadal oferuje podwójnie turbodoładowany silnik V12 o pojemności 6 l w prestiżowym modelu Mercedes-Maybach Klasy S oraz w specjalnej, opancerzonej limuzynie S-Class Guard. Choć w wielu częściach świata restrykcyjne normy emisji spalin utrudniają homologację tego typu napędów, koncern podtrzymuje deklarację, że jednostki V12 pozostaną w sprzedaży na rynkach regionalnych o łagodniejszych regulacjach środowiskowych.
Globalny zwrot w stronę tradycyjnych emocji
Zwrot wykonany przez zarząd ze Stuttgartu odzwierciedla szersze zjawisko zachodzące w światowej branży motoryzacyjnej. Po okresie forsowania rygorystycznego downsizingu producenci aut sportowych dostrzegają, że w segmencie emocjonalnym decydujące znaczenie ma unikalny charakter mechaniczny, a nie tylko liczby w tabelach homologacyjnych.
Z podobnymi wyzwaniami mierzą się także marki za oceanem, gdzie presja tradycjonalistów doprowadziła do obrony klasycznych konstrukcji — czego przykładem jest Dodge Charger Hellcat, utrzymujący status kultowej maszyny dzięki niesłabnącej popularności widlastych ósemek. Deklaracje władz Mercedes-AMG potwierdzają, że w segmencie pojazdów wyczynowych surowe brzmienie i pojemność skokowa pozostają wartościami, których nie da się łatwo zastąpić samym modułem elektrycznym.
