Tesla czyta znaki, ale jedzie po swojemu: niepokojący test FSD w Belgii
- Autor
- Lidia Nowak
- Data
- Treści generowane automatycznie
- Lektura
Rozwijany przez firmę Tesla zaawansowany system wspomagania kierowcy FSD (Full Self-Driving) znalazł się w ogniu krytyki na europejskich drogach. Choć amerykański producent od lat zapowiada nadejście pełnej autonomii, niezależne próby drogowe na Starym Kontynencie obnażają wyraźne niedoskonałości oprogramowania w zderzeniu ze specyfiką lokalnej infrastruktury. Z najnowszego badania przeprowadzonego w Belgii przez organizację Johanna.be wynika, że pojazdy wyposażone w FSD mają poważne trudności z respektowaniem przepisów ruchu drogowego, w tym przede wszystkim ze stosowaniem się do ograniczeń prędkości w strefach uspokojonego ruchu.
Eksperci z organizacji Johanna.be, zajmującej się na co dzień ochroną pieszych i rowerzystów, wzięli pod lupę zachowanie oprogramowania w warunkach miejskich i podmiejskich. Rezultaty trzydniowego sprawdzianu okazały się alarmujące: samochód potrafi poprawnie zarejestrować stojący przy jezdni znak drogowy, a mimo to narzucić pojazdowi tempo znacznie wyższe od dozwolonego.
400 kilometrów weryfikacji: strefy 30 km/h i 20 km/h pod lupą
Próby drogowe przeprowadzono w lipcu, pokonując łącznie dystans około 400 km, głównie na ulicach Brukseli oraz okolicznych miejscowości. Badacze skupili się w szczególności na strefach z restrykcyjnymi limitami prędkości do 20 km/h oraz 30 km/h, które stanowią fundament bezpieczeństwa w belgijskich miastach. Aby wyeliminować wpływ ingerencji człowieka na zachowanie algorytmów, test realizowano przy wyłączonym marginesie prędkości (speed offset ustawionym na 0%).
Wyniki pomiarów jednoznacznie dowiodły, że Tesla regularnie łamała obowiązujące przepisy. Na drogach objętych limitem do 30 km/h samochód przekraczał dozwoloną prędkość na większości badanych odcinków, osiągając odsetek naruszeń na poziomie 55%. Zarejestrowana tam średnia prędkość pojazdu wyniosła aż 44 km/h – to o blisko połowę więcej, niż dopuszczają przepisy. W strefach zamieszkania z ograniczeniem do 20 km/h nieprzepisową jazdę odnotowano z kolei w 42% przypadków. Nie jest to odosobniony sygnał ostrzegawczy, gdyż system FSD Tesli już wcześniej wzbudzał kontrowersje w trakcie prób na gęsto zaludnionych obszarach miejskich.
Rozbieżność między kamerą a ekranem oraz manewry przy rowerzystach
Najbardziej niepokojącym wnioskiem z raportu Johanna.be jest błąd komunikacji pomiędzy modułem detekcji a systemem sterowania i interfejsem użytkownika. Z ustaleń testerów wynika, że Tesla bez problemu rozpoznawała fizyczne znaki drogowe ograniczające prędkość do 30 km/h. Mimo to na centralnym wyświetlaczu pokładowym pojawiała się błędna informacja o limicie 50 km/h, do której automatyka bez wahania dostosowywała prędkość jazdy. Taki stan rzeczy wprowadza w błąd samego kierowcę i stwarza bezpośrednie zagrożenie w strefach współdzielonych z pieszymi.
Analiza materiałów wideo ujawniła również niebezpieczne zachowania wobec rowerzystów. Na nagraniach zarejestrowano sytuacje, w których FSD podejmował próby wyprzedzania cyklistów na wyznaczonych ulicach rowerowych (fietsstraten). Zgodnie z belgijskim kodeksem drogowym wyprzedzanie jednośladów na takich odcinkach jest bezwzględnie zabronione.
Raport organizacji Johanna.be nie ma jednak wyłącznie krytycznego wydźwięku. Autorzy podkreślili, że w wielu złożonych sytuacjach FSD zachowywał się nadzwyczaj poprawnie. Oprogramowanie wykazywało dużą rozwagę w rejonie przejść dla pieszych i przejazdów rowerowych, ustępując pierwszeństwa niechronionym uczestnikom ruchu ze znacznym wyprzedzeniem i płynnie redukując prędkość.
Nadzór RDW i zbliżające się głosowanie w Unii Europejskiej
Warto pamiętać, że Full Self-Driving Tesli w obecnym wydaniu pozostaje rozwiązaniem poziomu drugiego (SAE Level 2). Oznacza to, że nie mamy do czynienia z autonomicznym pojazdem, lecz z zaawansowanym asystentem kierowcy. Prawną i faktyczną odpowiedzialność za zachowanie auta na drodze przez cały czas ponosi człowiek siedzący za kierownicą, który musi zachować pełną czujność i być gotowy do natychmiastowego przejęcia kontroli.
Kwestia ta staje się jednak kluczowa w wymiarze prawnym. W kwietniu holenderski urząd RDW (Rijksdienst voor het Wegverkeer) – działając w ramach procedur unijnych dla nowych technologii – dopuścił FSD do użytku, co otworzyło drogę do legalnych testów oprogramowania także w Belgii i kilku innych krajach wspólnoty. Po zakończeniu badań organizacja Johanna.be skierowała formalny wniosek do belgijskiego ministerstwa transportu oraz bezpośrednio do RDW, domagając się ponownej weryfikacji wydanych zezwoleń w świetle udokumentowanych wykroczeń drogowych.
RDW potwierdziło wpłynięcie dokumentacji i zapowiedziało uwzględnienie materiałów w ramach prowadzonych działań nadzorczych, zaznaczając jednocześnie konieczność całościowej oceny systemów asystujących. Sprawa nabiera szczególnej wagi politycznej przed zaplanowanym na 6 października unijnym głosowaniem w sprawie szerszego dopuszczenia autonomicznych technologii w państwach członkowskich. W kuluarach wskazuje się, że przygotowywany debiut FSD Supervised na rynkach Unii Europejskiej może wymusić na producencie nie tylko modyfikacje algorytmów, lecz także zmianę nazewnictwa na TAD (Tesla Assisted Driving), aby nie sugerować kierowcom pełnej autonomii.
Stanowisko producenta i realia europejskiej infrastruktury
Firma Tesla nie udzieliła odpowiedzi na pytania agencji Reuters dotyczące szczegółowych zarzutów sformułowanych w belgijskim raporcie. Wcześniej producent powoływał się na własne opracowania statystyczne, w których argumentował, że pojazdy korzystające z FSD poruszają się płynnie, nie przekraczają nadmiernie prędkości i optymalnie dostosowują tempo jazdy do otaczającego potoku pojazdów.
Belgijski test uwidocznił jednak zasadniczą różnicę między amerykańską a europejską filozofią ruchu drogowego. W miastach Europy uspokojenie ruchu w strefach 30 km/h traktowane jest bezwzględnie, a nie jako elastyczna sugestia. Zanim zaawansowane systemy wspomagania jazdy otrzymają pełną zieloną kartę na terenie całej Unii Europejskiej, producenci będą musieli udowodnić, że ich algorytmy potrafią nie tylko dostrzec znak drogowy, ale też bezdyskusyjnie podporządkować mu zachowanie samochodu.
