Volkswagen na rozdrożu: 100 tysięcy zwolnień mimo 10 miesięcy oczekiwania na model ID. Polo
- Autor
- Lidia Nowak
- Data
- Treści generowane automatycznie
- Lektura
Koncern Volkswagen mierzy się obecnie z niezwykle rzadkim rynkowym paradoksem. Z jednej strony niemiecki producent motoryzacyjny świętuje olbrzymi sukces komercyjny swojego najnowszego, przystępnego cenowo samochodu elektrycznego. Z drugiej strony, zarząd ogłasza drastyczne cięcia strukturalne, które zmienią krajobraz europejskiego przemysłu. Mimo że produkcja nowego hitu sprzedażowego jest już zablokowana na wiele miesięcy do przodu, firma oficjalnie potwierdza plany zwolnienia aż 100 tysięcy pracowników w nadchodzących latach oraz zamknięcie kilku swoich kluczowych zakładów produkcyjnych.
Sukces modelu ID. Polo i wyprzedana produkcja
Katalizatorem pozytywnych informacji sprzedażowych dla niemieckiej marki jest nowy miejski samochód elektryczny – model ID. Polo. Europejscy kierowcy od dłuższego czasu oczekiwali na pojazdy zeroemisyjne, których cena zakupu zbliżyłaby się do ich spalinowych odpowiedników. Odpowiedź producenta z Wolfsburga idealnie wstrzeliła się w te oczekiwania, wywołując na rynku prawdziwe poruszenie.
Zainteresowanie przerosło pierwotne szacunki. Na samym tylko rodzimym rynku Niemcy błyskawicznie zebrali 30 tys. zaliczek na nowy pojazd. Tak potężny popyt sprawił, że cała zaplanowana produkcja tego auta jest obecnie wyprzedana z góry na najbliższe 10 miesięcy. Dla europejskich kierowców oznacza to konieczność uzbrojenia się w cierpliwość, co jest zjawiskiem rzadko spotykanym w segmencie popularnych aut miejskich.
Głównym magnesem przyciągającym klientów jest cennik. Bazowe ID. Polo zostało wycenione na polskim rynku na 99 990 zł. W tej podstawowej konfiguracji samochód jest wyposażony w baterię o pojemności 37 kWh, która pozwala na osiągnięcie nieco ponad 300 km zasięgu w cyklu mieszanym. Warto jednak zauważyć, że do bazowej ceny należy doliczyć pewne udogodnienia – na przykład dopłaty wymaga pompa ciepła, którą wyceniono na dodatkowe 4100 zł. Dla klientów poszukujących wyższego standardu przygotowano bogatsze opcje: nieco lepiej wyposażone egzemplarze wskakują już na poziom 120 tys. zł, a te najlepiej wyposażone sięgają nawet 161 tys. zł.
Polska anomalia logistyczna
O ile nabywcy na rynkach zachodnich muszą przygotować się na blisko roczne oczekiwanie, sytuacja w naszym kraju prezentuje się znacznie korzystniej. Polski oddział marki potwierdza potężne zainteresowanie modelem ID. Polo, ale jednocześnie dysponuje o wiele lepszą płynnością dostaw. Zamiast europejskich 10 miesięcy, polscy klienci czekają na realizację swojego zamówienia zaledwie dziewięć tygodni, co wyraźnie świadczy o odpowiednim zabezpieczeniu aut z puli przeznaczonej na nasz rynek.
Perspektywy dla lokalnych nabywców są wręcz optymistyczne, co bezpośrednio potwierdza Axel Besser Reguła, rzecznik prasowy marki Volkswagen:
„Klienci, którzy zdecydują się na zamówienie w Polsce jeszcze dziś, tj. w 37. tygodniu roku, mają szansę odebrać samochód już w 46. tygodniu, czyli jeszcze przed końcem 2026 roku.”
Plan na Przyszłość 2030: bolesne cięcia w cieniu sukcesu
Pomimo faktu, że fabryki odpowiedzialne za produkcję ID. Polo będą pracować na pełnych obrotach przez niemal cały nadchodzący rok, nad resztą korporacji zbierają się czarne chmury. Zarząd firmy zatwierdził niedawno radykalny program naprawczy pod nazwą „Plan na Przyszłość 2030”. Jego fundamentalnym założeniem jest najgłębsza w historii firmy restrukturyzacja, mająca na celu drastyczne obniżenie kosztów operacyjnych.
Zgodnie z wdrożonymi założeniami, do 2030 roku VW planuje zwolnić łącznie aż 100 tysięcy osób w swoich strukturach. To bezprecedensowa redukcja, która dotknie pracowników na całym świecie i na wszystkich szczeblach administracyjno-produkcyjnych. Co więcej, program restrukturyzacyjny stawia pod znakiem zapytania istnienie infrastruktury produkcyjnej – zakłada on całkowite zamknięcie czterech fabryk zlokalizowanych w Niemczech (zagrożone są między innymi zakłady w Emden, Zwickau, Hanowerze oraz obiekt w Neckarsulm).
Dlaczego VW zwalnia, skoro sprzedaje?
Rozdźwięk między sukcesem komercyjnym jednego modelu elektrycznego a masowymi zwolnieniami wynika z szerszego kontekstu makroekonomicznego. Sukces sprzedażowy taniego auta miejskiego, w którym marże zysku producenta są tradycyjnie najniższe, nie jest w stanie pokryć wielomiliardowych kosztów utrzymania rozbudowanej infrastruktury fabrycznej całej korporacji.
Głównym problemem, z jakim boryka się obecnie VW, jest gigantyczna nadwyżka mocy produkcyjnych względem spadającego globalnego popytu. Z analiz wynika, że europejskie możliwości fabryk przekraczają zapotrzebowanie rynkowe o około 500 tys. pojazdów rocznie. Sytuację potęguje spadek rentowności inwestycji, transformacja energetyczna oraz niezwykle agresywna konkurencja ze strony nowych marek z Chin, które odbierają rynkowe udziały europejskim graczom.
Program „Plan na Przyszłość 2030” stanowi próbę bolesnego dostosowania ogromnej, historycznej organizacji do nowych realiów. Hitowy ID. Polo udowadnia wprawdzie, że firma wciąż potrafi tworzyć pożądane przez kierowców samochody, ale jednocześnie obnaża smutną prawdę – w nowej epoce motoryzacji sama sprzedaż dobrych aut nie uchroni gigantów przed koniecznością redukcji.
