Gwałtowne podwyżki: ceny paliw rosną po zakończeniu programu CPN
- Autor
- Michał Woźniak
- Data
- Treści generowane automatycznie
- Lektura
Początek września przyniósł drastyczne zmiany cenników na obiektach takich jak stacje paliw w całym kraju. Rosnące ceny paliw to bezpośredni i najbardziej odczuwalny skutek wygaśnięcia z końcem sierpnia rządowych mechanizmów osłonowych. Kierowcy, którzy jeszcze niedawno cieszyli się ulgami, teraz zderzają się z nową rynkową rzeczywistością. Nawet osoby tankujące dotychczas taniejące LPG muszą przygotować się na odwrócenie korzystnego trendu.
Koniec tarczy ochronnej i powrót wyższego VAT
Z dniem 31 sierpnia 2026 roku ostatecznie dobiegł końca rządowy program Ceny Paliwa Niżej (CPN). To właśnie to rozwiązanie pozwalało w minionych miesiącach utrzymać koszty tankowania w ryzach. Program opierał się na dwóch filarach: obniżonej z 23% do 8% stawce podatku VAT na wybrane surowce oraz mechanizmie cen maksymalnych, których dystrybutorzy nie mogli przekraczać. Powrót do podstawowej stawki podatkowej z początkiem września musiał skutkować natychmiastowym i gwałtownym skokiem kwot widniejących na dystrybutorach. Jak informowali przedstawiciele rządu, ze względu na wysokie koszty dotychczasowych edycji, sięgające łącznie ponad 5 miliardów złotych, oraz napiętą sytuację budżetową państwa, nie planuje się przedłużenia tych działań.
Sytuacja rynkowa: presja hurtowa i napięcia globalne
Na wyższe rachunki za tankowanie wpływają jednak nie tylko czynniki podatkowe. Eksperci rynkowi z branży energetycznej zwracają uwagę na trudną sytuację makroekonomiczną. Z jednej strony, cenniki w krajowych rafineriach utrzymują się na bardzo wysokich poziomach, wywierając silną presję na rynek detaliczny. Z drugiej strony, na rynkach światowych obserwuje się rosnącą wycenę ropy naftowej, co jest w dużej mierze podyktowane niepewnością i napiętą sytuacją geopolityczną na Bliskim Wschodzie. Splot tych wszystkich okoliczności stworzył idealne warunki do odczuwalnych zmian kosztów eksploatacji pojazdów.
Skokowe wzrosty na pylonach
Skalę cenowego szoku w detalu najlepiej obrazują historyczne dane zebrane przez portal e-petrol.pl. Wystarczył zaledwie tydzień na przełomie sierpnia i września, by rynek diametralnie się zmienił. Między 26 sierpnia a 2 września średnia stawka za litr popularnej bezołowiowej wzrosła aż o 1,06 zł. Równie drastyczny skok zanotował olej napędowy, stając się ponownie najdroższą z podstawowych opcji dla zmotoryzowanych.
| Rodzaj paliwa | 26 sierpnia | 2 września | Prognoza na 7–13 września |
|---|---|---|---|
| Benzyna 95 | 6,57 zł/l | 7,63 zł/l | 7,83–7,99 zł/l |
| ON | 7,51 zł/l | 8,39 zł/l | 8,79–8,87 zł/l |
| LPG | 2,91 zł/l | 2,89 zł/l | 2,90–2,99 zł/l |
| Dane: e-petrol.pl |
Prognozy na najbliższe dni: kierunek w górę
Najnowsza prognoza e-petrol.pl na okres 7–13 września 2026 roku nie pozostawia kierowcom większych złudzeń – to jeszcze nie koniec podwyżek. Analitycy przewidują, że w bieżącym tygodniu Benzyna 95 będzie kosztować w przedziale 7,83–7,99 zł/l, co oznacza, że lada moment może przebić psychologiczną barierę 8 złotych za litr. Z kolei ON zbliży się niebezpiecznie do granicy 9 złotych, z przewidywanymi stawkami rzędu 8,79–8,87 zł/l. W rynkowych zestawieniach ujmowana jest również Benzyna 98, dla której prognozuje się obecnie bardzo wysoki poziom cenowy, oscylujący między 8,71 a 8,86 zł/l.
LPG przestaje być rynkowym wyjątkiem
Szczególnie ciekawie na tym tle prezentuje się sytuacja autogazu. Przez ostatnie tygodnie LPG zachowywało się zupełnie inaczej niż benzyna oraz diesel – było rynkowym wyjątkiem i systematycznie taniało. Jeszcze w newralgicznym czasie między końcem sierpnia a początkiem września jego średnia cena zdążyła spaść z 2,91 zł/l do 2,89 zł/l. Jednak najnowsze analizy wskazują, że ten korzystny dla portfeli trend definitywnie dobiegł końca. Zgodnie z udostępnioną prognozą na nadchodzące dni, autogaz zaczyna powoli odbijać w górę, a kierowcy zobaczą podczas tankowania wartości w granicach 2,90–2,99 zł/l. Choć pod względem kwotowym i z perspektywy ogólnych kosztów jest to znacznie mniejszy problem, a sam rachunek za pełen bak dla aut na gaz pozostaje nieporównywalnie niższy niż w przypadku paliw tradycyjnych, to odwrócenie dotychczasowego wektora cenowego jest bezsprzeczne.
Bariera 10 złotych wciąż daleko
Tak nagły skok kosztów transportu budzi zrozumiały niepokój, uderzając nie tylko w prywatnych użytkowników dróg, ale i w całą branżę logistyczną. Rosnące koszty operacyjne flot pojazdów ciężarowych mogą w dłuższej perspektywie negatywnie wpłynąć na ceny transportowanych towarów na sklepowych półkach, podsycając tym samym inflację. Z uspokajającym komunikatem pośpieszyło jednak ministerstwo energii – mimo bardzo odczuwalnych podwyżek wynikających ze zniesienia mechanizmów osłonowych i niekorzystnych, globalnych czynników rynkowych, analitycy oraz strona rządowa nie zakładają, by w najbliższym czasie miała zostać przekroczona krytyczna bariera 10 złotych za litr.
