Taka będzie nowa Skoda Fabia. Hybryda to dopiero rozgrzewka
- Autor
- Lidia Nowak
- Data
- Treści generowane automatycznie
- Lektura
Przyszłość modelu Skoda Fabia przez pewien czas stała pod znakiem zapytania, jednak najnowsze informacje z centrali czeskiego producenta uspokajają kierowców. Popularny na europejskim, w tym polskim rynku, miejski samochód nie zniknie z ofert – zamiast tego otrzyma nowe warianty napędowe, na czele z układem miękkiej hybrydy, a docelowo doczeka się w pełni zelektryfikowanego następcy. Przejście to ilustruje szerszą strategię radzenia sobie w trudnych czasach transformacji całej branży.
Grupa Volkswagen tnie koszty, ale czeska marka zachowuje silną pozycję
Motoryzacyjny krajobraz przechodzi obecnie potężne zmiany, które wymuszają na producentach bolesną optymalizację. Grupa Volkswagen rozpoczyna właśnie największą transformację w swojej długiej historii. Niemiecki koncern musi szukać potężnych oszczędności, co w praktyce oznacza plan zlikwidowania około 50 tys. miejsc pracy, zamknięcia wielu dotychczasowych fabryk i zredukowania całej globalnej oferty modelowej o blisko połowę. Restrukturyzacja jest na tyle drastyczna, że w dłuższej perspektywie doprowadzi również do stopniowego wycofywania hiszpańskiej marki Seat.
Na tle tych gwałtownych decyzji, pozycja czeskiej marki wydaje się znacznie stabilniejsza. Jej oferta jest na bieżąco odświeżana, a systematyczny rozwój przynosi świetne rezultaty w wynikach sprzedażowych. W związku z planami koncernu dotyczącymi eliminacji niepotrzebnych, nierentownych projektów, część analityków spekulowała, że mniejsze auta będą pierwszymi ofiarami zmian. Wiele osób umieszczało w tym gronie właśnie czeskiego hatchbacka, sugerując, że jego dni mogą być policzone. Rzeczywistość okazuje się jednak dla niego dużo bardziej łaskawa.
Miękka hybryda zamiast czystej benzyny wydłuża rynkowe życie
W obszernym wywiadzie udzielonym brytyjskiemu magazynowi Autocar, prezes Skody, Klaus Zellmer, stanowczo zaprzeczył szybkiemu pożegnaniu ze spalinowymi samochodami miejskimi. Oświadczył, że obecne generacje aut takich jak Skoda Fabia, Kamiq i Scala będą produkowane z powodzeniem jeszcze do lat 30. XXI wieku, chociaż przyznał uczciwie, że z czasem spalinowe warianty po prostu „wyjdą z mody”. Prezes zasugerował przy tym, że wyżej wymienione samochody mogłyby utrzymać się na rynku nawet do 2034 roku. Taki harmonogram pozwoliłby oferować je tuż przed zaplanowanym na 2035 rok przejściem Unii Europejskiej na obowiązkową sprzedaż wyłącznie czystszych pojazdów.
Decyzja ta ma silne uzasadnienie rynkowe, ponieważ zainteresowanie klientów tradycyjnymi formami napędu wciąż nie słabnie. W pierwszej połowie bieżącego roku model Skoda Fabia znalazł niemal 62 tys. nabywców. Stanowi to zauważalny wzrost o 2,5 proc. w porównaniu do analogicznego okresu z roku ubiegłego. Ten rynkowy wynik pozycjonuje czeskiego hatchbacka jako czwarty najlepiej sprzedający się samochód marki, ustępując miejsca na podium jedynie modelom Octavia, Kodiaq i Kamiq.
Aby utrzymać wysoki popyt i jednocześnie dostosować pojazdy do zaostrzających się norm, producent zapowiedział istotną aktualizację technologiczną. Wkrótce najważniejsze kompaktowe modele marki otrzymają układ miękkiej hybrydy (MHEV). Wprowadzenie nowej, bardziej zelektryfikowanej technologii odbędzie się jednak kosztem dotychczasowych jednostek benzynowych o pojemności 1 litra. To właśnie ta zmiana najmocniej uderzy w cenniki podstawowego modelu marki.
Zelektryfikowany następca to rynkowa konieczność
Mimo przedłużenia cyklu życia spalinowych konstrukcji, ostateczny kierunek rozwoju jest już zatwierdzony. Klaus Zellmer jednoznacznie podkreślił, że wysłużona struktura techniczna ostatecznie „musi zostać zastąpiona w naszym portfolio”, ponieważ firma potrzebuje podstawowego, niedrogiego modelu otwierającego ofertę. Receptą na to wyzwanie ma być nowa generacja auta w pełni na prąd.
Inżynierowie analizują obecnie kilka scenariuszy. Biorąc pod uwagę bazę technologiczną, producent zaledwie w maju zapowiedział i wprowadził na rynek crossovera Skoda Epiq, będącego bezpośrednim elektrycznym odpowiednikiem spalinowego modelu Kamiq. Zbudowanie nowej generacji niewielkiego hatchbacka z wykorzystaniem doświadczeń z prac nad wozem Skoda Epiq wydaje się najbardziej naturalną opcją ze względu na podobne gabaryty w tym segmencie.
Równolegle jednak zarząd uważnie rozważa nieco tańszą, a przez to może bardziej zyskowną alternatywę budżetową. Jest nią elektryczny pojazd zbudowany w oparciu o skróconą platformę koncernu, która to zostanie w pierwszej kolejności wykorzystana w długo wyczekiwanej, produkcyjnej wersji auta Volkswagen ID. Every1.
Choć docelowa podstawa techniczna nie jest jeszcze definitywnie przesądzona, prace znajdują się w fazie intensywnego planowania. Dokładny termin ostatecznego debiutu czeskiego miejskiego elektryka w salonach na razie pozostaje nieznany.
