Wankel wiecznie żywy. Mazda znowu wchodzi do tej samej rzeki i zapowiada silnik Wankla napędzający koła
- Autor
- Lidia Nowak
- Data
- Treści generowane automatycznie
- Lektura
Kiedy w styczniu 2026 roku z europejskich cenników po cichu znikała Mazda MX-30 R-EV, wielu obserwatorów rynku uznało, że silnik Wankla po raz kolejny został odesłany do motoryzacyjnego lamusa. Okazuje się jednak, że japońska marka nie zamierza rezygnować ze swojego najbardziej charakterystycznego znaku rozpoznawczego. Przedstawiciele Mazda Motor Europe zapowiadają kolejny zwrot akcji: następna generacja jednostki z wirującym tłokiem ma wreszcie zerwać z rolą pokładowego generatora prądu i bezpośrednio przenieść moment obrotowy na koła. Pytanie tylko, czy deklaracje planistów zdołają przełamać rynkowy sceptycyzm i wyśrubowane normy emisji spalin, które od czternastu lat trzymają ten napęd z dala od dróg.
Od generatora prądu do mechanicznego napędu: zwrot w strategii Mazdy
Sygnał do ponownego otwarcia tematu dał Moritz Oswald, odpowiedzialny w Mazda Motor Europe za planowanie produktu. W swoich ostatnich wystąpieniach zadeklarował on wprost, że kolejna odsłona silnika rotacyjnego nie zostanie ograniczona do doładowywania akumulatorów, lecz faktycznie dołoży swoje konie mechaniczne bezpośrednio do napędzania osi. Choć Oswald nie ujawnił ani nazwy docelowego modelu, ani konkretnego roku debiutu, przedstawił filozoficzne uzasadnienie tej decyzji. Jego zdaniem kierowcy cenią jednostki z wirującym tłokiem nie za wyśrubowane osiągi na papierze, lecz za unikalny sposób wkręcania się na obroty, specyficzną barwę dźwięku oraz wibracje.
Argumentacja dotycząca drgań brzmi w ustach planisty dość przewrotnie. Przez dekady to właśnie aksamitna kultura pracy i niemal całkowity brak wibracji stanowiły główną zaletę konstrukcyjną wankla, dzięki czemu idealnie nadawał się on do roli dyskretnego generatora w hybrydach szeregowych. Dziś europejski oddział marki reinterpretuje te cechy na nowo, obiecując stworzenie angażującego auta sportowego.
Zarys nowej koncepcji napędowej zakłada układ równoległy: pojazd ma ruszać z miejsca przy wykorzystaniu silnika elektrycznego, a spalinowy silnik rotacyjny włączy się do pracy pod większym obciążeniem i przy wyższych prędkościach. Zespół projektowy kategorycznie wykluczył zastosowanie bezstopniowej przekładni CVT. Jak argumentuje Oswald, skrzynia bezstopniowa zabija autentyczne poczucie jedności kierowcy z maszyną.
Identyczny kierunek wyznaczył w lutym 2026 roku Christian Schultze, zastępca szefa działu badawczo-rozwojowego Mazda Motor Europe. Wskazywał on wówczas, że prawdziwie sportowy model wymaga, aby silnik rotacyjny napędzał koła bezpośrednio. Schultze podkreślał, że entuzjaści marki nie chcą zadowalać się wyłącznie dźwiękiem wankla pracującego gdzieś pod podłogą, lecz pragną fizycznie czuć jego moc przekazywaną na asfalt — zupełnie inaczej niż miało to miejsce w miejskim crossoverze MX-30 R-EV czy we wczesnych założeniach koncepcyjnego coupé Iconic SP.
Technologiczna bariera emisji: od Vision X-Coupe do patentu na EGR
Najbardziej spektakularną zapowiedzią tych aspiracji był zaprezentowany pod koniec października 2025 roku na targach w Tokio koncept Mazda Vision X-Coupe. Efektowne coupé pokazano jako hybrydę plug-in napędzaną podwójnie doładowanym, dwurotorowym silnikiem Wankla, dysponującą łączną mocą systemową 510 KM oraz 160 km zasięgu w trybie czysto elektrycznym.
To właśnie podczas debiutu tego prototypu dyrektor techniczny marki, Ryuichi Umeshita, nakreślił realne ramy czasowe całego przedsięwzięcia. Umeshita zauważył, że silnik rotacyjny działający jako generator pracuje w wąskim, zoptymalizowanym przedziale obrotów, dzięki czemu spełnia nawet surowe normy amerykańskie. Gdy jednak silnik Wankla ma bezpośrednio napędzać koła, musi utrzymywać niską emisję spalin w bardzo szerokim spektrum obciążeń i obrotów. Na dopracowanie tego aspektu inżynierowie potrzebują jeszcze dwóch do trzech lat prac badawczo-rozwojowych.
Prace te nie toczą się wyłącznie na papierze. W lutym 2024 roku w strukturach japońskiego koncernu formalnie reaktywowano dedykowany zespół złożony z 36 inżynierów, których wyłącznym zadaniem jest rozwój jednostek z wirującym tłokiem. Efektem ich pracy jest zgłoszony w amerykańskim urzędzie patentowym (USPTO) na początku 2026 roku patent na innowacyjny układ recyrkulacji spalin (EGR) dla doładowanego silnika rotacyjnego.
Projekt ten mierzy się z historyczną piętą achillesową wankla: koniecznością chłodzenia obudowy nadmiarem wtryskiwanego paliwa, co drastycznie pogarszało skład spalin. Nowy system Mazdy rozdziela strugi wydechowe: boczne porty wylotowe (side ports) kierują większość gorących gazów wprost do turbosprężarki, natomiast dedykowane porty obwodowe (peripheral ports) przechwytują chłodniejszą frakcję spalin, przepuszczają ją przez chłodnicę EGR i zawracają do komory spalania. Pozwala to wydatnie obniżyć temperaturę procesu i zredukować emisję tlenków azotu bez zalewania cylindrów benzyną.
Lekcja z porażki MX-30 R-EV: obietnice a twarde liczby
Optymizm menedżerów kontrastuje z niedawnym, bolesnym zderzeniem z rynkową rzeczywistością. Gdy w 2023 roku jednorotorowy silnik Wankla o pojemności 830 cm³ i mocy 75 KM trafił do polskich cenników w modelu MX-30 R-EV z ceną wyjściową 161 tys. zł, promowano go jako powrót legendy. Klienci szybko jednak zauważyli, że silnik spalinowy nie miał żadnego fizycznego połączenia z pedałem przyspieszenia ani z kołami.
Efekty sprzedażowe okazały się skromne. W Wielkiej Brytanii zarejestrowano zaledwie 678 egzemplarzy wersji MX-30 R-EV z wanklem, podczas gdy odmiana całkowicie elektryczna znalazła 1872 nabywców. W efekcie model został wycofany z oferty bez bezpośredniego następcy, a w styczniu 2026 roku zniknął z całej Europy. Rzecznik marki tłumaczył to zmianami trendów konsumenckich oraz przesunięciem priorytetów produkcyjnych.
Historia silnika Wankla w barwach Mazdy rozpoczęła się w 1967 roku od debiutu modelu Cosmo Sport, a jej pierwszy rozdział zamknęło wygaszenie produkcji Mazdy RX-8 w 2012 roku. Od tamtej pory obietnice powrotu sportowego modelu rotacyjnego powracają cyklicznie. Zgłoszenia patentowe w USPTO oraz potężny napęd Vision X-Coupe dowodzą, że inżynierowie z Hiroszimy dysponują unikalnym zapleczem technicznym. Dopóki jednak technologia oczyszczania spalin nie sprosta globalnym regulacjom, zapowiedzi Oswalda i Schultze pozostaną deklaracjami, a silnik Wankla napędzający koła będzie musiał poczekać na swój drogowy debiut jeszcze co najmniej dwa lub trzy lata.
