Autoszlak Autoszlak Testy, poradniki i rynek motoryzacyjny — bez ściemy
Prawo i mandaty

Nowy znak na polskich drogach: Ministerstwo Infrastruktury modyfikuje odcinkowy pomiar prędkości

Autor
Data
Treści generowane automatycznie
Lektura
6 min czytania
Nowy znak na polskich drogach: Ministerstwo Infrastruktury modyfikuje odcinkowy pomiar prędkości

Kierowcy poruszający się po krajowych autostradach i drogach ekspresowych wkrótce mogą napotkać na swoich trasach zupełnie nowy element infrastruktury. Ministerstwo Infrastruktury oficjalnie zapowiedziało start inicjatywy, której celem jest zmiana oznakowania dla systemów monitorujących płynność i tempo jazdy. Główną innowacją, o którą od dawna postulowało wielu kierowców, jest wyraźniejszy i bardziej czytelny odcinkowy pomiar prędkości. Usprawnienie to ma bezpośrednio rozwiązać problem dezorientacji zmotoryzowanych, którzy wjeżdżając w strefę kontroli, często nie byli pewni, jaki dokładnie limit obowiązuje na danym fragmencie trasy. Zmiany zapowiadają się obiecująco, choć w przestrzeni publicznej nie brakuje też bardzo stanowczych głosów sprzeciwu wobec ułatwiania życia uczestnikom ruchu drogowego. Sam pomysł pojawia się w momencie, gdy rośnie natężenie ruchu na głównych szlakach transportowych w Polsce.

Problem nieczytelnych limitów na trasach szybkiego ruchu

Aby w pełni zrozumieć, dlaczego nowe rozwiązanie jest tak pożądane przez środowisko kierowców, należy dokładnie przyjrzeć się dotychczasowej praktyce stosowanej na publicznych szlakach. Obecnie funkcjonujące tablice, informujące o zbliżaniu się do strefy pomiarowej, pełnią swoją podstawową funkcję ostrzegawczą w sposób poprawny, ale pozostawiają podróżujących z jednym, zasadniczym dylematem: brakiem jasnego przypomnienia o bezwzględnie obowiązującym w danej chwili ograniczeniu prędkości. Z punktu widzenia obowiązujących regulacji prawnych każdy uczestnik ruchu drogowego powinien bacznie śledzić wszystkie pionowe tarcze mijane po drodze i na ich podstawie dostosowywać tempo jazdy, nawet na wielokilometrowych dystansach. W rzeczywistości jednak infrastruktura bywa myląca, znaki są czasami zasłonięte przez pojazdy ciężarowe, a gąszcz przydrożnych informacji potrafi zdekoncentrować nawet bardzo doświadczonych szoferów pokonujących setki kilometrów w jeden dzień.

Szczególnie problematyczne są sytuacje na drogach najwyższej kategorii, gdzie prędkości rozwijane przez pojazdy są obiektywnie największe. Często zdarza się, że instalowany na długiej i nowoczesnej arterii system wymusza na kierowcach znaczne i nieoczekiwane zredukowanie tempa względem ogólnych, ustawowych przepisów. Przykładowo, na trasach o wysokim, standardowym limicie dla danego typu drogi, pojawia się nagle sekcja, w której rygorystycznie narzucono o wiele wolniejszą jazdę. Bardzo częstym przypadkiem raportowanym przez kierujących jest niespodziewane obniżenie limitu do poziomu 110 km/h na drodze ekspresowej lub 120 km/h na autostradzie. Brak bezpośredniego sprzężenia znaku ostrzegającego o kontroli z konkretną wartością liczbową sprawiał, że kierowcy – w obawie przed nałożeniem wysokiego mandatu i otrzymaniem punktów karnych – profilaktycznie i bardzo często gwałtownie hamowali. Efektem była zachowawcza jazda ze znacznie niższą prędkością niż ta, na którą faktycznie pozwalały w danym miejscu odgórne przepisy. Takie nerwowe zachowanie niepotrzebnie potęguje stres u wszystkich uczestników ruchu drogowego i może paradoksalnie stanowić bardzo poważne zagrożenie w gęstym strumieniu pędzących za sobą aut.

Czerwone pole na znaku: jak będą wyglądać testy?

W odpowiedzi na opisane powyżej trudności oraz liczne apele płynące od stowarzyszeń zrzeszających kierowców, Ministerstwo Infrastruktury ogłosiło rozpoczęcie zaawansowanych prac nad nowym wzorem oznakowania. Zmiana ma póki co charakter wybitnie pilotażowy i formalnie figuruje w państwowych rejestrach jako oficjalny projekt badawczy. Zespół badawczy powołany w ramach struktury resortu planuje poddać nowe, zmodyfikowane tarcze rygorystycznym testom w naturalnym środowisku. W pierwszej kolejności udoskonalone znaki pojawią się na wybranych, najbardziej obciążonych ruchem autostradach oraz drogach ekspresowych. To właśnie w takich warunkach monotonnej, szybkiej podróży, problem skokowych, nieoznakowanych wystarczająco wyraźnie zmian limitów jest po prostu najbardziej uciążliwy dla obywateli.

Zasadnicza modyfikacja w wyglądzie tablicy polega na niezwykle użytecznej i banalnie prostej integracji dwóch kluczowych informacji. Do standardowego, doskonale już znanego kierowcom piktogramu oznaczającego strefę pomiarową, zostanie na stałe dodane wyraźne, czerwone pole. Wewnątrz niego zostanie wprost wyeksponowana dozwolona prędkość, jaka obowiązuje na całym kontrolowanym przez algorytmy fragmencie asfaltu. Dzięki temu, dokładnie w momencie mijania bramownicy inicjującej sprzęt fotograficzny i pomiarowy, kierowca otrzyma czytelny, absolutnie jednoznaczny komunikat o tym, jakiej wartości bezwzględnie nie może przekroczyć na swoim prędkościomierzu. Badania prowadzone na drogach przez resortowych ekspertów mają dać ostateczną i opartą na empirycznych danych odpowiedź na kluczowe z punktu widzenia inżynierii ruchu drogowego pytanie: w jakim stopniu i czy w ogóle to udogodnienie wpłynie na realną poprawę bezpieczeństwa oraz ogólnej płynności przejazdu całych kolumn pojazdów.

Sprzeciw aktywistów i etyka przestrzegania prawa

Choć z perspektywy przeciętnego użytkownika dróg propozycja uaktualnienia znaków wydaje się posunięciem czysto pragmatycznym, drobnym usprawnieniem wysoce korzystnym dla drogowego komfortu i logistyki, to wcale nie spotkała się ona z powszechnym, bezkrytycznym entuzjazmem całego społeczeństwa. Inicjatywa natrafiła na zaskakująco silną falę otwartej krytyki ze strony części środowisk miejskich aktywistów oraz organizacji społecznych na co dzień zajmujących się walką o rygorystyczne bezpieczeństwo w ruchu drogowym. Ich żarliwa argumentacja opiera się na dość kategorycznym założeniu dotyczącym samej istoty i bezkompromisowej roli prawa w otwartej przestrzeni publicznej.

Zdaniem oponentów nowego oznakowania, dodatkowe, wysoce rzucające się w oczy ostrzeganie kierowców o limicie prędkości dokładnie w miejscu, gdzie celowo instalowane są niezwykle kosztowne urządzenia rejestrujące popełniane wykroczenia, jest zabiegiem w dużej mierze przeciwskutecznym edukacyjnie. Uważają oni, że jest to niepotrzebne prowadzenie kierujących „za rękę” i fundamentalny błąd w podejściu do kształtowania pożądanych, dojrzałych postaw na drodze. Krytycy w toczących się obecnie gorących dyskusjach przywołują niezwykle radykalną, acz obrazową analogię. Twierdzą mianowicie, że montowanie powiększonego znaku przypominającego wprost o wymaganej prędkości jest tak naprawdę równoznaczne z wywieszaniem w sklepach wielkich, rzucających się w oczy tablic z jaskrawą prośbą do potencjalnych złodziei, aby w drodze wyjątku powstrzymali się od kradzieży towaru, ponieważ akurat znaleźli się w zasięgu wzroku zupełnie nowej kamery monitoringu. Według twardych zwolenników rygorystycznego podejścia do litery prawa, każdy bez wyjątku kierowca – jako posiadacz specjalnych uprawnień nadanych przez państwo – ma bezwzględny obowiązek bycia zawsze maksymalnie czujnym. Szacunek do znaków i wpisane w otoczenie ograniczenia powinny być w naturalny sposób egzekwowane na podstawie odpowiednich nawyków, które powinno wynosić się ze swoich domów i żmudnych kursów nauki jazdy. Aktywiści szczerze obawiają się, że nowe znaki ostrzegawcze wyłącznie ugruntują w polskim społeczeństwie niebezpieczny nawyk skrajnie wybiórczego przestrzegania prawa – zmotoryzowani będą jeździć przepisowo i przewidywalnie wyłącznie na odcinkach wyraźnie oznakowanych na czerwono, by tuż po ich minięciu ponownie ignorować surowe zapisy kodeksu drogowego.

Perspektywy na ostateczne wdrożenie

Podejmowane w ostatnim czasie przez urzędników kroki pokazują jednak bardzo zauważalny trend polegający na systematycznym dążeniu do uczynienia zawiłej, krajowej infrastruktury drogowej bardziej czytelną i intuicyjnie przyjazną dla jej bezpośrednich użytkowników. Zespół badawczy odpowiadający za ten pilotażowy eksperyment będzie w ciągu najbliższych, kluczowych miesięcy niezwykle skrupulatnie analizował drogową sytuację i gromadził potężne ilości danych telemetrycznych pochodzących z pierwszych, pionierskich odcinków testowych. Jeżeli ostateczne, obiektywne i twarde statystyki wykażą jednoznacznie, że nowo wdrożone czerwone pole z wyeksponowaną wartością prędkości przyczyniło się chociażby w najmniejszym stopniu do udokumentowanego upłynnienia ruchu drogowego, znaczącego ujednolicenia prędkości całego podróżującego strumienia aut i co za tym idzie – zauważalnego spadku niebezpiecznych incydentów powiązanych z gwałtownym hamowaniem pod bramownicami – zmodernizowane znaki mają bardzo realną szansę stać się już niedługo powszechnym, a z czasem całkowicie naturalnym elementem rodzimego krajobrazu motoryzacyjnego.

Objazdem, z innych kategorii

Zestawienie danych

Paliwo w Europie: ile litrów kupisz za płacę minimalną

Ile litrów benzyny kupi się w każdym państwie Unii za miesięczną płacę minimalną i jaka część ceny litra to podatek. Zestawienie odświeżane co tydzień z biuletynu naftowego Komisji Europejskiej.

Zobacz dane