Ceny paliw w Polsce przekroczą 10 zł za litr? Minister wyjaśnia
- Autor
- Michał Woźniak
- Data
- Treści generowane automatycznie
- Lektura
Z początkiem września kierowcy w Polsce ponownie zmuszeni są do tankowania bez wsparcia państwowej tarczy ochronnej. Rosnące gwałtownie ceny paliw budzą powszechny niepokój dotyczący domowych budżetów oraz drastycznie wyższych kosztów transportu. Powrót do standardowych stawek podatkowych w połączeniu z wyjątkowo trudną sytuacją na globalnych rynkach ropy wywołał falę społecznych spekulacji. W obliczu dynamicznych zmian cenników na pylonach, coraz częściej pojawia się bezpośrednie pytanie, czy paliwo na krajowych stacjach ostatecznie przebije psychologiczną barierę 10 zł za litr.
Minister energii w TVP Info: Brak analiz wskazujących na 10 zł
Medialne interwencje członków rządu stały się bezpośrednią odpowiedzią na obawy kierowców obserwujących skoki cen tuż po zakończeniu mechanizmów osłonowych. We wtorek w stacji TVP Info do gorącego tematu odniósł się minister energii Miłosz Motyka, który został zapytany wprost o ryzyko wzrostu kosztów utrzymania samochodów do wartości dwucyfrowych.
Polityk próbował tonować nastroje. – Dzisiaj takiej analizy nie ma. I analitycy też tego nie przewidują – przekonywał na antenie Miłosz Motyka. Przedstawiciel resortu jasno zaznaczył, że z dzisiejszej perspektywy w najbliższej przyszłości nie widać żadnego bezpośredniego zagrożenia dla pokonania granicy 10 zł. Jednocześnie nie zamierzał ukrywać, że obecny poziom stawek pozostaje wysoki i uderza w gospodarkę. Zwrócił także uwagę, że gigantyczną, nieprzewidywalną zmienną pozostaje kryzys na Bliskim Wschodzie, którego eskalacja wpływa na cały sektor towarowy.
Zamknięcie programu Ceny Paliwa Niżej i powrót VAT
Wrześniowe podwyżki odczuwane przez klientów to czysto rynkowy skutek wygaszenia państwowego pakietu, funkcjonującego pod nazwą Ceny Paliwa Niżej. Decyzja ta automatycznie odesłała do historii ulgi obowiązujące w drugiej połowie wakacji i odsłoniła rynek detaliczny na wahania notowań. Z dniem 1 września do ceny każdego litra wróciła standardowa stawka podatku VAT (przywrócona z 8 na 23 proc. na benzynę i olej napędowy). Równocześnie definitywnie przestały obowiązywać ceny maksymalne ustalane przez decydentów z resortu energii.
Pierwsza edycja mechanizmu Ceny Paliwa Niżej wystartowała pod koniec marca. Narzędzie zostało wdrożone natychmiast po wybuchu militarnego konfliktu USA i Izraela z Iranem i wygasło z końcem czerwca. Pod presją rynkową przywrócono je później na ostatnie dwa tygodnie lata (od 17 do 31 sierpnia), co na krótką chwilę dało kierowcom wytchnienie.
Miliardowe koszty państwowej interwencji
Szczegółowe dane liczbowe nie pozostawiały jednak złudzeń na przedłużenie tarczy w kolejnych miesiącach, co ostatecznie obnażyło powody braku CPN. Miłosz Motyka podkreślił w pierwszych dniach września, że ze względu na bardzo napiętą sytuację budżetu państwa mechanizm musiał zostać odłożony. Zauważył przy tym, że z perspektywy ministerstwa ratunkiem dającym środki na obniżki mogłoby być wyegzekwowanie specjalnego podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych, co finalnie nie miało miejsca.
Dokładną kwotę poniesionych z publicznej kasy nakładów na obronę cenników przedstawiło Ministerstwo Finansów. Z udostępnionych wyliczeń wynika, że całkowity koszt funkcjonowania mechanizmu Ceny Paliwa Niżej zamknął się w astronomicznej kwocie około 5,2 mld zł. Sama zaś tylko ułamkowa, sierpniowa odsłona wyrwała z budżetu kolejne 495 mln zł.
Wojna w Zatoce Perskiej nakręca rynkowe trendy
Brak chroniących programów ulgowych w Polsce to sytuacja tym gorsza dla kierowców, że zbrojna konfrontacja państw producentów napędza inflację na giełdach i nie widać tu na razie sygnałów uspokojenia. Niedawny nagły skok notowań to przede wszystkim zbrojna eskalacja działań między Waszyngtonem a Teheranem.
Z doniesień operacyjnych wynika, że amerykańska armia skutecznie zniszczyła pięć irańskich tankowców operujących w Zatoce Perskiej. Na tym jednak wymiana ciosów się nie kończy – Stany Zjednoczone grożą kontynuowaniem destrukcji tonażu, jeżeli statki wojenne USA zaczną być przedmiotem prowokacji. Strona irańska zrewanżowała się zapowiedzią ataków na obiekty należące do Amerykanów oraz we wzięciu na celownik bezbronnych tankowców, które operują handlowo w pobliżu takich krajów jak Kuwejt i Bahrajn. Te groźby uderzają prosto w gwarancje przepustowości światowych łańcuchów dostaw.
Ostre wzrosty notowań na ropę Brent i WTI
Reakcja traderów i funduszy inwestycyjnych natychmiast odzwierciedla panikę na terminalach kupna i sprzedaży. Cena za baryłkę ropy gatunku Brent z odbiorem w kontraktach listopadowych szybko przebiła poziom 99 dolarów za baryłkę, generując przyrost na poziomie 1,10 proc. na ostatniej sesji. Niemniej gwałtownie reaguje amerykańska ropa WTI, dochodząc do ceny 93,95 dolara za baryłkę po własnym wzroście rzędu 0,99 proc.
Szeroki, ujęty długoterminowo obraz rynku budzi wielki niepokój gospodarczy. Zestawiając obecne wartości z cennikiem od początku bieżącego roku, ropa Brent wypracowała ogromny, wynoszący ponad 60 proc. wzrost notowań giełdowych. Sytuacja dotyczy zresztą nie tylko wydobycia nieprzerobionego surowca, lecz także bezpośrednio gotowych towarów wyjeżdżających z rafinerii na ciężarówki. Jak donoszą przedstawiciele rynku, w niezwykle napiętej i ryzykownej sytuacji znalazł się olej napędowy, którego notowania windują w górę w sposób wyjątkowo nieprzewidywalny. Choć minister uspokaja widmo cen 10 zł za litr, perspektywy międzynarodowe nie zachęcają dziś polskiego klienta do hurraoptymizmu przed kolejną wizytą na lokalnej stacji.
