Kary za przejazd kolejowo-drogowy: minister zapowiada zmiany, które resort sam wcześniej odrzucił
- Autor
- Lidia Nowak
- Data
- Treści generowane automatycznie
- Lektura
Po tragicznym zderzeniu pociągu z ciężarówką w miejscowości Sokolniki Suche, kary za przejazd kolejowo-drogowy znów znalazły się w centrum dyskusji publicznej i politycznej. Ministerstwo Infrastruktury po raz kolejny zapowiada radykalne kroki wobec łamiących przepisy, w tym odbieranie uprawnień kierowcom ignorującym czerwone światło. Problem polega na tym, że dokładnie takie same przepisy resort infrastruktury przeforsował, a następnie usunął ze swojego własnego projektu zaledwie rok wcześniej, pozbawiając system prawny kluczowego narzędzia prewencji.
Tragedia w Sokolnikach Suchych i natychmiastowa reakcja władz
Do katastrofy doszło w środę, 9 września 2026 roku, około godziny 11:30. Pociąg PKP Intercity „Koziołek” (jadący w relacji Lublin – Szczecin) poruszał się z prędkością około 117 km/h, gdy na przejazd wyposażony w sprawną sygnalizację świetlną wjechał zestaw ciężarowy. Zabezpieczony monitoring i analiza sytuacji wskazują, że kierowca ciężarówki zignorował czerwone światło, co bezpośrednio doprowadziło do tragedii.
Siła uderzenia była potężna. Lokomotywa uderzyła w rejon zbiornika paliwa ciężarówki, co wywołało natychmiastowy pożar. Pojazd szynowy został podbity, obrócił się o 180 stopni i runął na pierwszy z wagonów składu, doprowadzając do wykolejenia. W wyniku zdarzenia śmierć poniosła jedna z pasażerek, a do szpitali trafiło ostatecznie siedem osób, w tym maszynista oraz kierowca ciężarówki.
W odpowiedzi na te wydarzenia natychmiast zapowiedziano zaostrzenie przepisów drogowych. Minister infrastruktury Dariusz Klimczak zadeklarował bardzo szybkie wprowadzenie surowych regulacji, według których wjazd na torowisko przy nadawanym czerwonym sygnale świetlnym będzie skutkować automatyczną utratą prawa jazdy na okres trzech miesięcy.
Przepisy usunięte z projektu UC76: legislacyjny krok w tył
Obecna, zdecydowana postawa resortu budzi jednak spore zaskoczenie. Ministerstwo Infrastruktury miało już bowiem gotowe niemal identyczne rozwiązanie, które procedowano w połowie 2025 roku. Projekt nowelizacji, oznaczony jako UC76, zakładał automatyczne zatrzymywanie prawa jazdy na trzy miesiące za zignorowanie sygnalizacji lub opuszczonych rogatek.
Jeszcze 9 lipca 2025 roku wiceminister Stanisław Bukowiec osobiście bronił tego rygorystycznego pomysłu podczas posiedzenia sejmowej Komisji Infrastruktury. Przekonywał wówczas, że nowe regulacje to konieczność, ponieważ liczba niebezpiecznych zdarzeń na torach utrzymuje się na zbyt wysokim poziomie. Ostatecznie jednak projekt UC76, choć przyjęty przez rząd i uchwalony jako ustawa z 17 października 2025 roku, został okrojony na etapie prac legislacyjnych. Zrezygnowano wówczas z zapisu o odbieraniu uprawnień, a resort sam wycofał się z własnych ustaleń.
Projekt administracyjny, system Red Light i CANARD
Wycofanie się z kar na prawach jazdy to nie jedyny wątek w tej sprawie. W tle obecnych zapowiedzi toczą się również ospałe prace nad odrębnym projektem, wpisanym do wykazu prac rządu jeszcze w lipcu 2025 roku. Regulacja ta dotyczy skuteczniejszego egzekwowania wykroczeń rejestrowanych przez urządzenia podlegające pod CANARD. Mowa tu przede wszystkim o systemie kamer Red Light, które w ograniczonej liczbie (obecnie to raptem 10 przejazdów w całej Polsce, w tym 5 nowych instalacji za blisko 2 mln złotych) monitorują przejazdy kolejowo-drogowe.
Procedowany w ślimaczym tempie dokument zakłada nałożenie opłaty administracyjnej w wysokości 6 000 zł za zignorowanie czerwonego światła, która spada do 4 800 zł w przypadku uregulowania płatności w ciągu 30 dni. Kontrowersję budzi jednak fakt, że opłata obciąża właściciela lub użytkownika pojazdu bez nakładania punktów karnych (obecny mandat nakładany przez policję to 2000 zł i 15 punktów karnych). Przepisy przeszły w sierpniu tego roku do etapu konsultacji publicznych.
Naciski maszynistów i presja branży
Odkopywanie zaniechanych regulacji to odpowiedź na rosnącą presję otoczenia. Na przyspieszenie działań z pewnością wpłyną nie tylko wypadki, ale również zaplanowany na 11 września protest maszynistów. Przedstawiciele zawodu od lat apelują o zdecydowane działania państwa, a ich postulaty na parlamentarnych komisjach podnosiła m.in. posłanka Paulina Matysiak. Najbliższe miesiące pokażą, czy głośne deklaracje ministerialne tym razem przetrwają zderzenie z procesem legislacyjnym.
