Autoszlak Autoszlak Testy, poradniki i rynek motoryzacyjny — bez ściemy
Rynek i biznes

Gigantyczna kara dla sieci Biedronka. UOKiK rozbił zmowę wymierzoną w kierowców

Autor
Data
Treści generowane automatycznie
Lektura
4 min czytania
Gigantyczna kara dla sieci Biedronka. UOKiK rozbił zmowę wymierzoną w kierowców

Prezes UOKiK nałożył gigantyczne kary finansowe za niedozwoloną zmowę na rynku pracy, której głównymi poszkodowanymi byli kierowcy. Biedronka, a dokładnie jej właściciel – spółka Jeronimo Martins Polska – otrzymała z tego tytułu rekordową sankcję. Regulator udowodnił, że firmy transportowe wspólnie z siecią handlową sztucznie blokowały pracownikom możliwość swobodnej zmiany zatrudnienia, ograniczając tym samym rynkową presję na wzrost wynagrodzeń i poprawę warunków pracy.

Mechanizm "no-poach agreements" w centrach dystrybucyjnych

Porozumienie, określane w prawie ochrony konkurencji jako no-poach agreements (porozumienia przedsiębiorców o niekonkurowaniu o pracowników), funkcjonowało przez niemal siedem lat – od czerwca 2017 roku do co najmniej lutego 2024 roku, kiedy to UOKiK wkroczył do firm z przeszukaniami. W zorganizowanym procederze uczestniczyło łącznie kilkadziesiąt podmiotów: Jeronimo Martins Polska, 29 firm transportowych oraz osiem osób fizycznych bezpośrednio zaangażowanych w ustalanie nielegalnych zasad.

Mechanizm działania zmowy był brutalnie prosty i wyjątkowo rygorystyczny. Przewoźnicy, którzy na co dzień obsługiwali centra dystrybucyjne detalisty, umówili się, że pod żadnym pozorem nie będą podbierać sobie wykwalifikowanej kadry. Jeżeli kierowca chciał przejść do konkurencyjnej firmy transportowej świadczącej usługi dla tego samego obiektu, bezwzględnie potrzebował zgody swojego dotychczasowego pracodawcy. Jeśli jej nie otrzymał, a mimo to zdecydował się na odejście, ponosił surowe konsekwencje. Pracownik był obejmowany blokadą, która sprawiała, że przez kilka miesięcy nie mógł świadczyć usług dla żadnego innego przewoźnika pracującego w danym centrum dystrybucyjnym. W praktyce oznaczało to tymczasowe pozbawienie kierowcy źródła dochodu w okresie karencji i sprawiało, że z ekonomicznego punktu widzenia zmiana pracy stawała się całkowicie nieopłacalna.

Biedronka w roli koordynatora i egzekutora

Z ustaleń Urzędu wynika, że spółka Jeronimo Martins Polska nie była w tym rynkowym układzie jedynie biernym obserwatorem. Urząd twierdzi, że firma z premedytacją pełniła rolę aktywnego organizatora, koordynatora oraz egzekutora zawartej zmowy. To właściciel dyskontów pośredniczył w wymianie kluczowych informacji pomiędzy poszczególnymi firmami przewozowymi.

Co więcej, swobodnie dysponując swoją infrastrukturą, Biedronka decydowała o tym, kto ma fizyczny dostęp do obszarów logistycznych. W przypadku kierowców, którzy odważyli się zmienić zatrudnienie niezgodnie z ustaleniami byłych szefów, właściciel sieci miał możliwość po prostu zablokować im prawo wjazdu na teren centrum dystrybucyjnego.

Motywacje uczestników procederu dobitnie ujawnia zabezpieczona przez śledczych korespondencja. Dokumenty wyraźnie pokazują, że firmy po prostu obawiały się naturalnego, wolnorynkowego mechanizmu podaży i popytu. Jeden z przewoźników wprost pisał do Jeronimo Martins Polska o rzekomym zagrożeniu, jakim jest "migracja kierowców między przewoźnikami". Inny z kolei w 2022 roku wnioskował o natychmiastowe objęcie konkretnego kierowcy karencją, cynicznie uzasadniając to tym, że w przeciwnym razie w branży powstanie "niezdrowa konkurencja między przewoźnikami". W przesyłanych wiadomościach wielokrotnie pojawiało się również określenie "wyścig szczurów", którym zaniepokojeni przedsiębiorcy opisywali konieczność podnoszenia wynagrodzeń w celu przyciągnięcia do siebie pracowników.

Na ograniczeniu rynkowej rywalizacji potężnie korzystała również sama Jeronimo Martins Polska. Usunięcie swobody w zmianie pracodawcy skutecznie dławiło naturalną presję na podwyżki dla kierowców. To z kolei zapobiegało drastycznemu wzrostowi stawek, jakich przewoźnicy musieliby zażądać od detalisty za świadczenie usług transportowych.

Ponad 570 milionów złotych kar i program łagodzenia

Bezwzględne stanowisko organu antymonopolowego zaowocowało bezprecedensowymi sankcjami, które odczuje cały sektor. Łączna kwota, na jaką opiewają kary z tytułu naruszenia przepisów, wynosi równo 571 960 550 zł. Zdecydowaną większość z tej gigantycznej puli zapłacić ma bezpośredni organizator, czyli Jeronimo Martins Polska, na którego prezes UOKiK nałożył ponad 525 mln zł grzywny.

Na resztę kwoty (ponad 46,4 mln zł) złożyły się kary wymierzone 29 kooperującym firmom i 8 decyzyjnym osobom fizycznym. Obowiązujący system przewiduje jednak łagodniejsze traktowanie podmiotów, które dobrowolnie przerywają proceder i decydują się ujawnić mechanizmy zakazanej zmowy. Jeden z przewoźników zaangażowanych w porozumienie poszedł na jawną współpracę z urzędem w ramach programu łagodzenia kar. Przekazane przez niego dokumenty okazały się na tyle wartościowe, że jego indywidualna sankcja została formalnie obniżona o połowę i ostatecznie wyniosła ponad 166,6 tys. zł.

Należy dodać, że decyzja prezesa UOKiK była bezpośrednio konsultowana z Komisją Europejską. Bruksela w pełni zgodziła się z twardą argumentacją urzędu, jednoznacznie potwierdzając, że opisane mechanizmy stanowiły rażące naruszenie europejskich zasad wolnej konkurencji. Spółka Jeronimo Martins Polska konsekwentnie nie zgadza się z merytoryczną oceną sytuacji zaprezentowaną przez regulatora i zapowiedziała już w mediach wniesienie formalnego odwołania do sądu.

Objazdem, z innych kategorii

Zestawienie danych

Paliwo w Europie: ile litrów kupisz za płacę minimalną

Ile litrów benzyny kupi się w każdym państwie Unii za miesięczną płacę minimalną i jaka część ceny litra to podatek. Zestawienie odświeżane co tydzień z biuletynu naftowego Komisji Europejskiej.

Zobacz dane