Od soboty paliwo będzie tańsze. Rząd podał maksymalne ceny
- Autor
- Lidia Nowak
- Data
- Treści generowane automatycznie
- Lektura
Od soboty, 3 października, kierowcy w całej Polsce odczują wyraźną ulgę przy dystrybutorach – paliwo zostało objęte urzędowymi limitami cenowymi. Ministerstwo Energii opublikowało oficjalne obwieszczenie ustalające maksymalne ceny paliw, które stacje benzynowe muszą wdrożyć od początku weekendu. Obniżka jest efektem uruchomienia nowej odsłony rządowego programu Ceny Paliwa Niżej (CPN), na który złożyło się drastyczne cięcie podatków: spadek stawki podatku VAT z 23 do 8 proc. oraz zauważalna redukcja akcyzy. Dla zmotoryzowanych oznacza to natychmiastowy koniec wielotygodniowej fali rekordowych stawek, które windowały koszty codziennego podróżowania i transportu towarów.
Urzędowe limity przy dystrybutorach: ile wynoszą maksymalne stawki?
Zgodnie z obwieszczeniem określone przez ministra energii maksymalne stawki detaliczne brutto obowiązują od 3 października. Mechanizm programu Ceny Paliwa Niżej skonstruowano w taki sposób, aby wyznaczyć sztywny pułap, którego operatorzy stacji nie mogą przekroczyć pod rygorem sankcji. Właściciele punktów sprzedaży zachowują prawo do oferowania paliwa po stawkach niższych, jednak żaden kierowca nie zapłaci więcej, niż przewidują rządowe limity.
Nowe stawki maksymalne kształtują się następująco:
| Rodzaj paliwa | Maksymalna cena detaliczna |
|---|---|
| Benzyna bezołowiowa 95 | 6,73 zł/l |
| Benzyna bezołowiowa 98 | 7,59 zł/l |
| Olej napędowy | 7,88 zł/l |
| Dane: Ministerstwo Energii |
Program Ceny Paliwa Niżej w obecnym kształcie ma obowiązywać do 31 grudnia 2026 roku. Ministerstwo Energii zapowiedziało, że ceny maksymalne będą na bieżąco aktualizowane w drodze kolejnych obwieszczeń publikowanych w dni powszednie, co pozwoli reagować na ewentualne wahania na rynku surowców.
Realne oszczędności przy tankowaniu. Ile zostaje w portfelu kierowcy?
Ogłoszone przez rząd limity przynoszą spadki większe, niż pierwotnie zapowiadano. Jeszcze przed publikacją oficjalnych stawek wiceszef resortu Miłosz Motyka informował, że benzyny powinny potanieć o około 1,20 zł na litrze, natomiast olej napędowy o około 1,30 zł na litrze. Ostateczne zestawienie limitów z realiami rynkowymi pokazuje jeszcze korzystniejszy bilans dla zmotoryzowanych.
Według ostatniego notowania e-petrol.pl z 30 września litr benzyny 95 kosztował średnio 8,19 zł, a olej napędowy osiągnął cenę 9,14 zł. Wprowadzenie urzędowych limitów oznacza zatem spadek cen o minimum 1,46 zł w przypadku benzyny bezołowiowej 95 oraz o 1,26 zł w przypadku oleju napędowego. W praktyce kierowca tankujący standardowy zbiornik o pojemności 50 litrów oszczędza przy pojedynczej wizycie na stacji około 73 zł, jeśli wybiera benzynę 95, oraz około 63 zł przy zakupie diesla. W skali miesiąca dla osób dojeżdżających regularnie do pracy oznacza to pozostawienie w domowym budżecie nawet kilkuset złotych.
Podatkowe źródła obniżki: cięcia VAT i akcyzy
Publikacja obwieszczenia o cenach maksymalnych to zwieńczenie procedury legislacyjnej, którą zapoczątkowały dwa kluczowe rozporządzenia ministra finansów i gospodarki opublikowane w piątkowy poranek. To właśnie one stworzyły przestrzeń finansową do obniżenia stawek na pylonach.
Najistotniejszym filarem pakietu jest obniżenie stawki podatku od towarów i usług (VAT). Podatek VAT na benzyny, olej napędowy oraz biokomponenty stanowiące samoistne paliwa został zredukowany z 23 do 8 proc. Równolegle weszła w życie obniżka podatku akcyzowego. W przypadku benzyny stawka akcyzy zmalała z 1529 do 1239 zł za 1000 litrów, co przekłada się na spadek obciążenia o 29 groszy na litrze. Z kolei dla oleju napędowego akcyzę zmniejszono z 1160 do 880 zł za 1000 litrów, co oznacza redukcję o 28 groszy na litrze. Obie preferencje podatkowe weszły w życie 3 października i zgodnie z przyjętym harmonogramem mają obowiązywać do końca 2026 roku.
Geopolityczne zawirowania i tło sporu politycznego
Droga do obniżek nie była prosta i wymagała przełamania długotrwałego impasu na szczytach władzy. Wdrożenie trzeciej edycji programu CPN oparto na ustawie wprowadzającej podatek od nadzwyczajnych zysków (windfall tax) spółek sektora naftowego, z którego rząd planował pozyskać około 4 mld zł na sfinansowanie tarczy osłonowej. Ustawa stała się jednak zarzewiem ostrego sporu o ceny paliw między rządem a prezydentem Karolem Nawrockim, który kwestionował zgodność rozwiązań z konstytucją i forsował własną inicjatywę „Paliwo Kosztuje Normalnie” (PKN), zakładającą ustawowe zamrożenie marż koncernu Orlen. Ostatecznie prezydent podpisał rządową regulację na początku października, kierując ją jednocześnie w trybie kontroli następczej do Trybunału Konstytucyjnego, co umożliwiło wydanie rozporządzeń wykonawczych.
Równocześnie na sytuację na polskich stacjach wpływały potężne wstrząsy globalne. Jak w swoich wystąpieniach tłumaczył premier Donald Tusk, presja cenowa wynikała ze zbiegu wojny za wschodnią granicą oraz gwałtownej eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie, w tym blokady cieśniny Ormuz, która drastycznie ograniczyła światowy eksport ropy. Rządowe działania osłonowe mają za zadanie odizolować polskich konsumentów od międzynarodowych szoków podażowych i zagwarantować stabilność cen w nadchodzących miesiącach.
Stabilizacja rynku do końca 2026 roku
Wprowadzenie stawek maksymalnych przynosi natychmiastowe uspokojenie nastrojów na rynku paliwowym, choć analitycy zwracają uwagę na konieczność monitorowania podaży. Sztywne limity połączone z obniżonymi stawkami podatkowymi dają kierowcom gwarancję przewidywalności kosztów tankowania. Dzięki regularnym obwieszczeniom publikowanym przez Ministerstwo Energii w dni powszednie państwo zyskuje elastyczne narzędzie kontroli cen, które ma chronić polskie gospodarstwa domowe i przedsiębiorstwa przed kolejnymi wstrząsami cenowymi aż do końca 2026 roku.
