Prezydent kontra rząd: ceny paliw w centrum politycznego sporu o marże
- Autor
- Artur Maszak
- Data
- Treści generowane automatycznie
- Lektura
Wysokie ceny paliw ponownie stały się areną zaciętej politycznej batalii między Pałacem Prezydenckim a rządem. Jeszcze w tym tygodniu prezydent Karol Nawrocki ma skierować do Sejmu własny, kompleksowy projekt ustawy, który w założeniu ma przynieść kierowcom natychmiastową ulgę na dystrybutorach. Propozycja ta stanowi bezpośrednią odpowiedź na działania legislacyjne obozu rządzącego. W efekcie obie strony przerzucają się wielomiliardowymi wyliczeniami, w których centralną postacią jest Orlen, a zaniepokojeni obywatele widzą kolejne przepychanki polityczne, odwiedzając puste stacje paliw.
Projekt „PKN” – prezydencki plan cięcia kosztów
Szef gabinetu prezydenta, Paweł Szefernaker, poinformował o szczegółach inicjatywy, która ma służyć ustabilizowaniu sytuacji rynkowej. Ustawa funkcjonuje pod precyzyjną nazwą „PKN” – „Paliwo kosztuje normalnie”. Dokument opiera się na trzech głównych filarach. Pierwszym z nich jest pełne zwolnienie sprzedaży detalicznej na stacjach z podatku od sprzedaży detalicznej. Drugi krok to przywrócenie ministrowi finansów możliwości elastycznego obniżania stawek akcyzy, co miałoby przyspieszyć reakcje na światowe szoki podażowe.
Największe emocje w branży budzi jednak element trzeci – ustawowe ograniczenie marż koncernów paliwowych. Jak wyjaśniał podczas konferencji minister w Kancelarii Prezydenta, Karol Rabenda, projekt zakłada zamrożenie marż w drodze specjalnego rozporządzenia ministra energii do poziomu określanego przez autorów nowelizacji jako „marża uczciwa”. Kancelaria argumentuje, że obecnie marża w realiach rynkowych wynosi około 2,30–2,50 zł na litrze. Zamrożenie jej na poziomie zaledwie „kilkudziesięciu groszy” miałoby definitywnie zlikwidować nadzwyczajny składnik cenowy ustalany przez spółkę Orlen. Według wyliczeń prezydenckich urzędników, takie rozwiązanie mogłoby natychmiast obniżyć koszt litra surowca o 1,7–2,6 zł. Tak radykalna ingerencja w rynek paliw to oczywiście powód wielkich obaw branży i źródło gorącej dyskusji w parlamencie.
Gra o wielkie miliardy
Walka toczy się o potężne kwoty. Minister Rabenda tłumaczy, że wejście w życie prezydenckiego projektu nie zaszkodzi budżetowi państwa, ponieważ zablokuje jedynie te wpływy, których wcześniej w ogóle nie planowano. Pałac Prezydencki podkreśla, że celem jest uniemożliwienie uzyskania przez rząd dodatkowych 10 mld zł z powodu drożejących surowców, a także powstrzymanie sytuacji, w której Orlen uzyskuje nadzwyczajne zyski rzędu 17–20 mld zł.
Doradca prezydenta, Leszek Skiba, doprecyzował mechanizm powstawania tych obciążeń. Wskazywane 10 mld zł to w głównej mierze wyższe wpływy z VAT, napędzane dwoma czynnikami: wyższą ceną ropy oraz rekordową marżą hurtową, od której VAT także jest pobierany. Z wyliczeń Skiby wynika, że choć wcześniejszy rządowy pakiet wsparcia kosztował budżet około 4,8 mld zł, to finanse państwa nadal dysponują wygenerowaną nadwyżką z samego VAT-u na paliwa w wysokości około 5 mld zł.
Rządowa odpowiedź: podatek zamiast regulacji marż
Zupełnie inną koncepcję obniżek na to, ile ma kosztować paliwo w Polsce, proponuje obóz Donalda Tuska. Rząd równolegle proceduje w Sejmie konkurencyjny projekt ustawy, który zakłada nałożenie potężnego podatku od nadzwyczajnych zysków ze zbycia paliw ciekłych, wypracowanych w okresie od marca do grudnia 2026 r. Rządzący zakładają, że ustawa przyniesie budżetowi około 4 mld zł kolejnych wpływów.
Premier Donald Tusk ostrzega przed wizją rekordowych, niespotykanych dotąd cenników i bezpośrednio wzywa Karola Nawrockiego do podpisania nowej daniny. Szef rządu argumentuje, że drastyczne ryzyko wzrostu kosztów wynika w głównej mierze z geopolityki (wojny na Bliskim Wschodzie oraz inwazji rosyjskiej), a ponadto jest efektem stanowczego oporu ze strony głowy państwa. Zapowiedział też, że jeśli prezydent złoży podpis pod nowym podatkiem rządowym, gabinet z otwartymi rękami przyjmie ponownie wygaszony program „CPN” („Ceny Paliw Niżej”).
Sytuacja legislacyjna pozostaje patowa. Pod koniec lipca prezydent Nawrocki wykorzystał swoje kompetencje i w ramach kontroli prewencyjnej odesłał bliźniaczą ustawę o podatku (za okres marzec-grudzień 2026 r.) w miejsce, którym jest Trybunał Konstytucyjny. Prezydent wyraził wtedy poważne wątpliwości dotyczące kontrowersyjnego działania wstecz. Przedstawiciele Kancelarii kwitują najnowszą batalię jednoznacznie – premier wcale nie dąży do zamrożenia cen, lecz usiłuje łatać budżet wprowadzaniem nowego podatku.
